25 sierpnia 2014

Epilog

Agata jeszcze raz przejechała wzrokiem po mieszkaniu. Odsprzedała go Carles`owi, więc wiedziała, że zawsze będzie mogła tutaj wrócić, powspominać. Wzięła Amelkę na ręce i przytuliła ją mocno. Nagle poczuła na swoim ramieniu silne ręce Dominika. Oparła się o jego tors i głośno nabrała powietrza.
- Wrócimy tu. - szepnął jej, a Agata obróciła się przodem do niego.
- A co jeśli nie chcę? Nic mnie nie wiąże z Warszawą. Nie dorastałam tu, moja cała rodzina mieszka na południu Polski. Nie wygrałam tu żadnego konkursu. Jedyne co dobrego mnie tu spotkało to wy. Irlandia to zawsze było moje marzenie.
- Rozumiem, ale nie zapominaj, że ja mam po co wracać do Warszawy. - pocałował ją w czoło, a ona uśmiechnęła się czule. - Idziemy? - Wróblewska pokiwała twierdząco głową, a Dominik wziął jej walizki, z małą pomocą Martinez`a. Po chwili wszyscy byli na zewnątrz, przy samochodzie Furmana.
- Czyli wyjeżdżasz siostrzyczko. - bardziej stwierdził niż zapytał Carles. Agata mruknęła coś, a jej brat mocno ją przytulił. - Powodzenia Kochana. - szepnął jej do ucha.
- Dziękuję.

~*~

- To tutaj. - powiedział Dominik i wyszedł z taksówki. Agata cicho i delikatnie wzięła na ręce małą Amelkę. Wyszła z taksówki i stanęła przed jej nowym domem. Ładny, skromny domek z dużym ogrodem i małym placem zabaw. Nawet w najśmielszych marzeniach nie marzyła o takim życiu. Wspaniały mężczyzna, kochana córeczka i dosadne życie w stolicy pięknego kraju. 
- Dzień dobry! - krzyknęła młoda kobieta, o wyczuwalnym irlandzkim akcencie.
- Dzień dobry! - odkrzyknęła Agata, budząc przez przypadek Amelkę. Kobieta podeszła do nich i podała rękę Agacie.
- Katie. - przedstawiła się, a Agata cicho przedstawił siebie i Amelkę oraz Dominika, który już wyciągał walizki z bagażnika i zanosił je do domu. - Witamy w Mullingar, witamy w Irlandii. - powiedziała wesoły kobieta i odeszła dalej pielęgnować swój ogród. Agata uśmiechnęła się i postawiła Amelkę na ziemi. Dziewczynka od razu pobiegła do ogrodu.
- Witaj nowe lepsze życie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! To już jest koniec... chociaż niezupełnie ;) Mam dla Was drugą część, tym razem z przygodami Amelii. Od razu mówię, że nie będzie całkowicie związana z piłką nożną, piłkarzami itp. Wplątałam w to wszystko innych ludzi ^^
ZAPRASZAM TU -----> We're on fire now!  
Za niedługo pojawi się prolog, bohaterów przedstawiać nie trzeba wszystkiego dowiecie się w czasie czytania :)

22 sierpnia 2014

Rozdział 10 "Zaczniemy nowe życie"

- To chyba fajnie? - powiedziała Agata i wzięła małą Amelkę na rączki, bo dziewczynka już prawie spała na stojąco. Blondyneczka przytuliła ją mocno i zaczęła chuchać Agacie w ramię.
- Nie! To źle, wręcz fatalnie. Agata, ja nie mam czasu na dzieci! Jak będzie małemu dziecku w takiej rodzinie, gdzie ojciec cały czas gdzieś wyjeżdża, a matka pracuje. Nie nadaję się na bycie rodzicem... - powiedziała na jednym tchu i otarła łzy, które zaczęły spływać po jej policzkach.
- Nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumiem. - odpowiedziała Agata, a Milena spojrzała na nią wymownie. - Co różni nasze dwie historie? Tylko to, że ja nie miałam dziewięciu miesięcy przygotowania przed przyjściem na świat tej Księżniczki. - wskazała brodą małą. No tak, niektórzy ludzie do tych różnic dorzuciliby to, że Amelia nie jest biologiczną córką Wróblewskiej, ale myliliby się, ona jest jej prawdziwą córką.
- A jakbyś teraz miała dziewięć miesięcy? - zapytała Mila, a w jej oku pojawił się błysk. Ona coś knuła.
- Nie wiem. Teraz mam już taką małą łobuziarę. - usiadły na ławce, niedaleko parku.
- Agata ty mnie nie rozumiesz! Jakbyś upozorowały taką sytuację jak sprzed roku?
- Co masz na myśli?
- Wyjechałabym gdzieś. Nie wiem, może do mojej przyjaciółki, no wiesz tej co mieszka w Holandii. Nic nie powiedziałabym Kubie, nie wiem czy potrafię na niego spojrzeć... Mniejsza! Miesiąc, dwa po porodzie, wróciłabym do Warszawy i podrzuciła ci dziecko, tak samo jak Wiktoria, a może nawet podpisałabym się jako ona! Szumi nic nie będzie wiedział, Dominik też. Aga zgódź się. - Agata spojrzała na nią swoimi wielkimi, brązowymi oczami.
- Czy ty robisz sobie jaja? To jest twoje dziecko do cholery! - krzyknęła i wstała z ławki.
- Tak? To powiedz jak mam je wychować! Mieszkam w małej kawalerce.
- Masz Kubę. Wiesz jak on bardzo cię kocha? - zapytała, a Milena opuściła głowę.
- Nie jesteśmy już przyjaciółkami. - warknęła i poszła w stronę głównej ulicy.

~*~

- Co się stało Agata? - zapytał Dominik i jeszcze mocniej przytulił Wróblewską.
- Pokłóciłam się z Milą. - odpowiedziała i wtuliła się w ramie Furmana. - Ty też jesteś jakiś niemrawy... 
- Muszę ci coś powiedzieć. - usiadł i złapał Agatę za ręce. - Dostałem propozycję przejścia do St. Patrick's Athletic w tym okienku transferowym. - powiedział, a Agata otworzyła szeroko oczy i przygryzła dolną wargę. 
- Jedziesz do Irlandii, do Dublina? - zapytała i wzięła do ręki poduszkę. 
- Nie. Jedziemy, a przy najmniej mam taką nadzieję. - odpowiedział i pogłaskał Agatę po policzku.
- Mówiłam ci kiedyś, że zawsze chciałam zamieszkać w Irlandii? - rzuciła mu się w ramiona i zaplątała ręce w jego włosach. 
- Czyli się cieszyć?
- Cholernie. - pocałowała go i przytuliła się. - Kiedy jedziemy?
- Po zakończeniu sezonu. 
- Zaczniemy nowe życie. - wyszeptała i przykryła się kocem.
- Nasze życie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Kończymy powoli te opowiadanie. Nie było one jakieś strasznie długie, ale ja osobiście wolę takie krótkie, ale pomijając ten fakt chcę Wam powiedzieć, że planuję kontynuację ;) Jednak będzie to coś innego. Połączę piłkę z muzyką, ale to zobaczycie i przeczytacie kiedy indziej :D Nie wiem kiedy pojawi się epilog, ale myślę, że jeszcze w tym miesiącu. Także trzymacie się i pa :* 

11 lipca 2014

Rozdział 9 "Spodziewamy się..."

Kogo to ślub? Pana Alexa i jego narzeczonej - Małgosi. Tak! Ten stary kawaler wreszcie się ustatkował. Trochę to potrwało, ale lepiej później niż wcale. Agata miała zostać świadkową Małgosi, a Furman świadkiem Alexa. Agata wzięła małą na ręce i poszła z nią do sypialni. Wzięła torbę bez, której odkąd pojawiła się Amelcia, nie wychodzi z domu. Złapała jeszcze ulubionego misiaczka małej i jednym zwinnym ruchem wrzuciła go do torby. Gdy zeszła na dół usłyszała dzwonek. Spojrzała na zegarek. Dominik był jak zwykle punktualny. Uśmiechnęła się pod nosem i otworzyła chłopakowi drzwi.
- Hej Królewno. - przywitał ją jak zwykle tymi samymi słowami. Amelka była jego Księżniczką, a Agata Królewną. Nim Agata zdążyła cokolwiek powiedzieć Dominik pocałował ją, a ona tylko się uśmiechnęła. Furmi wziął Amelkę na ręce, a ta mocno do niego się przytuliła. Mała była bardzo z nim zżyta. Mówi nawet na niego "tata". Dominik włożył małą do fotelika i zapiął jej pasy. Po chwili odjechali.

~*~

Ślub minął naprawdę szybko. Agata wraz z Furman pakowali prezenty młodej pary do ich auta. Mieli przy tym sporo śmiechu, szczególnie, gdy Agacie wypadła z rąk bombonierka i wyleciały z niej... prezerwatywy. Bardzo oryginalny prezent. Agata szybko je pozbierała i włożyła do pudełeczka, a potem jęknęła z obrzydzeniem, ale widząc minę Dominika nie potrafiła się nie uśmiechnąć. Dobrze, że nikt tego nie zauważył... 
Po trzydziestu minutach wszyscy goście byli na sali ślubnej. Wzniesiono toast. Agata wypiła tylko sok pomarańczowy, ponieważ miała odwieść potem Dominika, Milę i Kubę do domu. Tamci zostali poczęstowani drogim, francuskim szampanem. Wesele, jak to każde, zaczęło się od tańca młodej pary. Jako, że pan Alex, jak dobrze wiemy, jest tancerzem wszystko było perfekcyjne. Każdy ich krok był idealny, lekki i był jakby uśmiechem kierowanym do gości. Agata widząc to, zrobiła się smutna. Obiecała sobie, że dopóki mała nie skończy dwóch lat nie będzie pracować. Trudno było jej się rozstać z dotychczasową pracą. Kochała ją całym sercem. Musiała również zrezygnować z konkursu w Dortmundzie. Pokochała bycie matką, ale nigdy nie chciała nią zostać w takim wieku i w takich okolicznościach. Ilekroć spojrzy na małą widzi swoje niespełnione marzenia, ale także i te, które stały się rzeczywistością. Ma rodzinę, wspaniałych przyjaciół i jest poniekąd szczęśliwa. 

~*~

Agata i Mila wyszły na spacer z Amelką. Milena była widocznie czymś zmartwiona, nad czymś zawzięcie dumała, była jakby oderwana od rzeczywistości, znajdowała się w innym świecie. 
- Co jest? - zapytała, która bardzo martwiła się stanem przyjaciółki. Mila spojrzała na nią zamglonymi oczami. Głośno przełknęła ślinę i zaczęła nerwowo poruszać palcami. Spojrzała na małą i uśmiechnęła się nieznacznie.
- Spodziewamy się z Kubą dziecka. - odpowiedziała, a serce Agaty zbiło szybciej, poczuła dziwny ucisk w okolicach żołądka, była szczęśliwa...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Po długiej przerwie wracam z dziewiątym rozdziałem :D
Wszystkim zainteresowanym klubem Piast Gliwice chciałabym przypomnieć, powiedzieć, że dziś (to jest 11.07) w CH Europa Centralna na parkingu odbędzie się przedstawienie piłkarzy Piasta. Sama nie wiem czy będę, bo nie jestem pewna, czy się ze wszystkim wyrobię, ale mam nadzieję, że zdążę ;)     

20 czerwca 2014

Rozdział 8 "Musisz trafić! Zrób to dla nich"

Agata obudziła się bardzo wcześnie, właściwie ona całą noc nie spała. Mała dawała o sobie znać, a gdy Amelia była spokojna Aga myślała o tym, co będzie dalej. Co z nią, Dominikiem, tańcem, pracą, konkursem...? To wszystko nie dawało jej spokoju. Zaparzyła sobie kawy i usiadła przed telewizorem. Przypadkiem natrafiła na jakiś program informacyjny.
-  Dzisiaj o godzinie 2:30 samolot, który leciał do Niemiec rozbił się. Nie wiadomo jakie były przyczyny tego nieszczęśliwego wypadku. Jedyną pozytywną informacją jest to, że jedna osoba przeżyła. Młoda kobieta niczego nie pamięta. Eksperci zastanawiają się jak przeżyła ten wypadek. - Agata wyłączyła telewizor i dopiła kawę. Wieczorem zdążyła kupić rzeczy do małej, które ledwo zmieściły się w sypialni. Przecisnęła się między swoim łóżkiem i kojcem małej i wzięła ją na ręce.
- Co Amelciu? Wyspałaś się? - zapytała, a Amelia tylko się uśmiechnęła. Wtedy usłyszała dzwonek do drzwi. Po chwili nacisnęła klamkę i zobaczyła swojego brata.
- Carles! - powiedziała i zobaczyła zdziwienie w oczach brata. No tak, przecież Martinez nic nie wiedział o Amelce.
- To twoje? - zapytał, gdy przekroczył próg mieszkania.
- Nie, to dziecko jest Wiktorii, ale ona gdzieś uciekła i zostawiła ją pod moją opieką. - powiedziała i mocniej przytuliła małą, która z zaciekawieniem przyglądała się wujkowi.
- Wow. Dużo tu się działo odkąd mnie nie było...
- Może troszeczkę.

~*~

/miesiąc później/
- Patrz Amelciu. Tam jest wujek Dominik i Carles. - powiedziała Agata i spojrzała na swoją mała córeczkę. Tak, Amelka w świetle prawa jest córką Wróblewskiej. Agata zrezygnowała z kariery, jak na razie. Może w przyszłości wróci do tańca zawodowego, ale nie teraz. Dominik, Carles, Mila i Szumi bardzo jej pomagają. Agata świetnie radzi sobie jako matka. Tego dnia Legia grała o Puchar Polski z Lechem. Amelia i Agata były ubrane w koszulki Dominika, a Mila miała na sobie bluzę Szumiego. Ach tak! Zapomniałam napomnąć, że Milena jest z Kubą! Spotykają się od kilku tygodni i bardzo dobrze im się układa. Mecz był bardzo emocjonujący. Obydwa zespoły atakowały bramkę przeciwnika, ale pomimo tych starań wynik dalej był remisowy. Dogrywka była o wiele mniej ciekawa. Doszło do rzutów karnych. Lech wykorzystał cztery rzuty karne, a jeden zmarnował. Legioniści cztery piłki wpakowali do bramki, ale im został jeszcze jeden karny. Do piłki podszedł Dominik. Poprawił ją i spojrzał na trybuny. Wśród tłumów zauważył Agatę i małą Amelkę.
"Musisz trafić! Zrób to dla nich" - powiedział w myślach i wziął rozbieg. Kopnął piłkę, a ta odbiła się o wewnętrzną część poprzeczki i wpadła do bramki. Furman z euforii podbiegł do kolegów, a ci mocno go przytulili, po raz pierwszy dobrze czuł się w ich towarzystwie. Zaczęli mu gratulować, dziękować, a nawet przepraszać! Nagle ktoś zasłonił mu oczy. Wiedział dobrze kto to! Obrócił się i spojrzał w jej brązowe oczy.
- Kocham cię... - wypowiedział cicho, a Agatę zatkało. Też coś do niego czuła! Cholera, Agata nie oszukuj się tylko bierz go i całuj. 
- Ja ciebie też. - powiedziała i zastygli w słodkim pocałunku. Po chwili Mila podeszła do nich z małą na rękach. 
- Amelcia się za wami stęskniła. - powiedziała i puściła im oczko. Dominik wziął małą na ręce i przytulił ją.
- Teraz będziecie tylko moje. 

~*~

Amelka słodko spała, Carles wybył do nowo poznanej dziewczyny, więc Dominik i Agata mieli trochę czasu dla siebie. Położyli się wygodnie na kanapie. Agata oparła głowę o ramię Furmiego. Dominik przytulił ją i zaczął gładzić ją po włosach. Gdy się poznali nie wierzyli w to, że będą razem. Agata nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo jej na nim zależy, a Dominik nie sądził, że taka dziewczyna coś do niego poczuje. Dwie różne osobowości, połączyło je jedno... Miłość.
- Dominik? - zapytała Agata i spojrzała na chłopaka.
- Tak?
- O czym teraz myślisz?
- O tym jakim jestem szczęściarzem. - pocałował ją i uśmiechnął się.

~*~ 

/rok później/
Agata ubierała już półtoraroczną Amelkę w różową sukienkę i zakładała jej białe buciki. Tego dnia Agata i Dominik byli zaproszeni na ślub w roli świadków. Kogo to ślub?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo!
Kolejny rozdzialik oddaję Wam :) Skończyłam go w "polsatowy" sposób, czyli w najmniej spodziewanym momencie xD Kolejny pojawi się... właściwie nie wiem kiedy się pojawi :/
Życzę Wam miłego długiego weekendu :*  

 

25 maja 2014

Rozdział 7 "Cześć braciszku. Zmieniłeś numer?"

- Co jest Domi? - z trudem zapytała Agatka. No i co Furman miał odpowiedzieć?
- Nic, tylko się zamyśliłem... - odpowiedział i spojrzał na Agatę. Ta tylko się uśmiechnęła i mocno przytuliła się do piłkarza. Dominik objął ją i głaskał po głowie. Był wtedy taki szczęśliwy, na chwilę ona była tylko jego. Agata zasnęła w jego objęciach. Dominik przez jakiś czas wpatrywał się w nią, a potem również odpłynął. Miał sen, dziwny sen. Śniło mu się, że Legia wygrała Puchar Polski. Był taki szczęśliwy, wszyscy sobie nawzajem gratulowali i nagle na murawę wbiegła mała dziewczynka. Była prześliczna! Miała długie blond włosy i bystre niebieskie oczy. Dominik spojrzał na nią i uśmiechnął się. Podeszła do niego i przytuliła się do nóg piłkarza. Popatrzyła na niego swoimi wielkimi oczami.
- Jesteś super, tato. - powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Dominik spojrzał na nią zdziwiony i nagle... się obudził. Agata już nie spała tylko wpatrywała się w niego.
- Miałeś jakiś koszmar? - zapytała i zaczęła lekko kaszleć.
- W pewnym sensie... - odpowiedział i odetchnął z ulgą. Nagle oboje usłyszeli dzwonek do drzwi. Agata przewróciła teatralnie oczami i zniknęła gdzieś w holu. Nie było jej już kilka minut, a Dominik nie słyszał jakichkolwiek rozmów. Bał się, że coś jej się stało. Wstał z kanapy i pokierował się w stronę drzwi. To co zobaczył, bardzo go zdziwiło.

~*~

Agata otworzyła drzwi. Była prawie pewna, że za nimi stoi Mila, ewentualnie kurier. A jednak nie... Za drzwiami ujrzała małą dziewczynkę w nosidełku, które już swoje przeszło. Rozejrzała się wokół, ale nikogo nie zobaczyła. Usiadła koło nosidełka i spojrzała na małą dziewczynkę, która spoglądała na nią niebieskimi oczami, które rozrywały wnętrze tancerki. Agata siedziała tak i wpatrywała się w dziecko. Kto ją tu podrzucił? Kim jest ta mała kruszynka? Czemu zostawiono ją właśnie tu? Takie pytania przelatywały przez głowę tancerki. Nagle zobaczyła Dominika, który spojrzał na nią pytająco.
- Dominik... - powiedziała tylko, a piłkarz od razu ją przytulił. Furman wziął nosidełko i razem z Agatą weszli do salonu. Dominik zobaczył kartkę. Podał ją Agacie.

" Kochana Agato

Z góry Cię przepraszam, ale ja po prostu musiałam ją przy Tobie zostawić. Oprócz Ciebie nie mam nikogo... Wiem, że mogę Ci przez to zrujnować życie. Zawsze mówiłaś, że chciałabyś mieć córeczkę... Mała ma na imię Amelia, urodziła się 16 grudnia tamtego roku. Oddaję ją pod Twoją opiekę, bo wiem, że dasz sobie radę. Pewnie gdy to czytasz jestem w drodze na lotnisko, albo już jestem w samolocie. Nie mów nikomu o mnie, gdy mała podrośnie powiedz, że to Ty jesteś jej matką. Nie mogę tak dalej żyć.

Wiktoria"

Agata przeczytała to i wybuchła płaczem. Dominik spojrzał na nią i szybko przeczytał list. Przeklną w duchu i wziął małą Amelkę na ręce. Agata spojrzała na niego i zapytała:
- Co ja mam zrobić?
- Pokochać ją jak własną córkę... o odpowiedział i nawet go zdziwiły te słowa. " Pokochać ją jak córkę " - powtarzał w myślach i kołysał małą dziewczynkę. Niemal momentalnie przypomniał mu się jego sen. Spojrzał na małą. Te same niebieskie oczy... Dominik pogłaskał Amelkę i zrozumiał, że mała jest tylko problemem dla Agata. Tancerka ma wielkie serce, ale zawsze chciała spełnić swoje marzenie, a dziecko jej w tym nie pomoże. Dominik dał Amelię Agacie i usiadł koło nich na kanapie. Agata miała mętlik w głowie. Trzymała tę małą osóbkę i nagle poczuła takie dziwne ciepło na sercu. Chciała być jej matką? Tak! Ona czuła, że ta mała istotka jest jej cholernie bliska. Szargały nią różne dziwne uczucia, których nigdy nie czuła w tak dużej ilości. Nagle usłyszała dzwonek swojego telefonu. Wyjęła go z kieszeni i odebrała połączenie.
- Halo?
- Cześć Agatko. - powiedział znajomy głos. Tak to na pewno on... Ukochany, najlepszy, najbardziej uśmiechnięty człowiek na świecie - Carles Martinez, brat Agaty Wróblewskiej. Ich historia jest trochę skomplikowana... Mama Agaty i Carles`a nim związała się z ojcem Agaty była żoną młodego, uroczego i cholernie przystojnego Hiszpana. Carles był owocem ich kilkuletniego związku. Pewnego dnia ojciec młodego Martinez`a zaginął. Kilka miesięcy później odnaleziono jego ciało w jeziorze. Hiszpan popełnił samobójstwo... Dwa lata później pani Martinez związała się z przystojnym Polakiem z Warszawy. Potem na świat przyszła mała Agatka. Carles i Agata zawsze byli traktowani jednakowo. Z czasem Martinez zaczął nazywać pana Wróblewskiego ojcem.
- Cześć braciszku. Zmieniłeś numer? - zapytała i spojrzała na Dominika, który wziął mała na ręce i poszedł z nią do kuchni. Agata wstała ze sofy i podeszła do wielkiego okna. Warszawa, jej kochana Warszawa, była całkowicie zatłoczona. Ludzie chodzili po chodnikach z naburmuszonymi minami. Tylko jakaś dziewczyna siedziała na ławce i grała na gitarze, uśmiechając się przy tym. Nikt nie zwracał na nią uwagi, a ona? Grała, a po krótkiej chwili zaczęła śpiewać.
- Tak. Emilia mnie nękała telefonami i smsami. - powiedział i zaczął się śmiać. Tak, Emilka był w nim szaleńczo zakochana, ale młody Martinez nic do niej nie czuł.
- Nie wiem, co te dziewczyny w tobie widzą... - powiedziała i westchnęła cicho. Oczywiście powiedziała, to ironicznie.
- Ja też nie wiem, co one we mnie widzą. - powiedział z tym uroczym hiszpańskim akcentem.
- Siostra, bo ja nie o tym chciałem rozmawiać. - przerwał na chwilę i wziął głęboki oddech. - Podpisałem kontrakt z Legią Warszawą.
- To super! - krzyknęła do słuchawki.
- Mógłbym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytał.
- Jasne! Kiedy przyjeżdżasz?
- Jutro. - powiedział niepewnie.
- Ok, czekam na ciebie. Pa Carles!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Oj, działo się w tym rozdziale. Długo się z tym potworem męczyłam, ale wreszcie go napisałam :D
Zachęcam również do zajrzenia do "Bohaterów", bo pojawi się wśród tego zacnego grona brat Agaty - Carles Martinez, piłkarz Piasta Gliwice <3

16 maja 2014

Rozdział 6 " Kuba, znalazłeś pracę dorywczą jako moje sumienie?"

- Hej moje gołąbeczki!
- Nasze! - tak! Jak zwykle coś musiało wyjść nie tak... Do sali nagle wparowała Milena w towarzystwie Szumskiego. Dominik i Agata szybko wstali z podłogi. Agata poprawiła włosy i spojrzała złowrogo na Mile. 
- Przewróciliśmy się tylko... - powiedział Dominik i zaczerwienił się jak burak. Agata spojrzała zaciekawiona na Milenę. Co jej przyjaciółka robi w szkole tańca wraz z Szumskim?
- A tak właściwie, to po co tutaj przyszliście? - powiedziała i założyła ręce na klatce piersiowej. Dominik również zmierzył Kubę wzrokiem i spojrzał na niego pytająco. Szumi tylko wykorzystał swój firmowy uśmiech numer 5 i spojrzał wymownie na Milenkę.
- Yyyyy. Tak jakby chcieliśmy was po podglądać w czasie pracy... - powiedziała, a jej policzki przybrały kolor naturalnego różu.
- My tu ciężko pracujemy, a wy.. - nie dane było Agacie dokończenie jej wypowiedzi, gdyż po krótkiej chwili przerwał ją Jakub.
- Właśnie widzieliśmy tę waszą "ciężką pracę". - powiedział i zaczął się śmiać. Agata zmroziła go wzrokiem i prychnęła słodko.

~*~

Agata ostatnimi czasy nie czuła się zbyt dobrze. Poszła do lekarza, który stwierdził, że dziewczyna ma anginę. Ani trochę się nie mylił. Po kilku dniach tancerka nie potrafiła mówić, wydawał z siebie dźwięki, które w żadnym razie nie przypominały ludzkiej mowy. Agata nie potrafiła się z tym pogodzić, w końcu była straszną gadułą. Bardzo często odwiedzała ją Milena, która rekompensowała jej brak jakiegokolwiek towarzystwa. Choć Wróblewska była chora niespełna tydzień, już nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Najbardziej brakowało jej treningów z Furmanem, który jej nie odwiedzał, ponieważ ostatnio znajdował czas tylko na treningi i lekcje tańca wraz z całą drużyną. Agata właśnie czytała swoją ulubioną książkę, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Wyszła spod kołdry i założyła szlafrok. Przejrzała się w lustrze. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Jej włosy porozrzucane były w różnych kierunkach, a oczy były strasznie podkrążone. Agata westchnęła cicho i otworzyła drzwi. Była prawie pewna, że za nimi stoi Milena z torbami przepełnionymi różnymi warzywami i owocami. A jednak nie! Za jej dębowymi drzwiami stał Dominik z dwoma kubkami w rękach.
- Ma ktoś ochotę na latte? - zapytał Furmi i uśmiechnął się przyjaźnie. Agata zaprosiła chłopaka do środka i gdy tylko Dominik odłożył kubki na stół, rzuciła mu się na szyję. - Chyba się za mną stęskniłaś. - powiedział i spojrzał Agacie prosto w jej brązowe oczy. Co w nich zobaczył? Miłość? Radość? A może zwykłe, ludzkie szczęści? Zobaczył wszystko, całe swoje życie! Dominik miał sobie za złe to, że zakochał się we Wróblewskiej... Czemu? Bo zdawał sobie sprawę, że dziewczyna widzi w nim tylko przyjaciela... Westchnął w duchy i uśmiechnął się do Agaty. - Jak się czujesz? - zapytał i wypił łyk kawy.
- Źle. - wydukała ledwo Agata. Dominik spojrzał na nią i choć, jak już wcześniej wspominała, nie wyglądała najlepiej, stwierdził, że młoda tancerka wygląda cholernie uroczo. Miał ochotę ją przytulić i już nigdy nie puścić. Nagle poczuł jakby stado motyli w brzuchu. Było mu smutno... Jak ma jej powiedzieć, że ona nie jest dla niego tylko przyjaciółką? Nagle usłyszał w swojej głowie głos Szumskiego!
- Dominik! Powiedz jej! - krzyknął głos w jego głowie.
- Kuba, znalazłeś pracę dorywczą jako moje sumienie? - zapytał w myślach Dominik i usłyszał śmiech Kuby. Ok... To już jest bardzo dziwne. Dominik rozejrzał się wokół, ale oprócz niego i Agaty nikogo w mieszkaniu nie było.
- Co jest Domi? - z trudem zapytała Agatka. No i co Furman miał odpowiedzieć?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! Przed Wami szósteczka, a ja mam do Was kilka pytań :)
1. Jak podoba Wam się nowy wygląd bloga?
2. Czy podoba Wam się mój nowy avatar?:D 

14 maja 2014

Rozdział 5 "Możemy się wymienić"

Agata obudziła się w obcym domu, pokoju i łóżku. Przestraszona zauważyła, że jest tylko w bieliźnie, a po całym pokoju porozrzucane są jej ubrania. Bała się spojrzeć w drugą stronę, gdzie leżał mężczyzna. Próbowała sobie przypomnieć, co wczoraj się zdarzyło. Ostatnią osobą, którą pamiętała był ten facet, który tak źle wyrażał się o kobietach. Agata bała się, że to on leży obok. Leżała w bezruchu. Nagle tajemnicza postać się obudziła.
- Jak się spało? - zapytał i obrócił się w stronę dziewczyny. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką ulgę odczuła tancerka.
- Boże Dominik! Bałam się, że wskoczyła do łóżka jakiemuś desperatowi. Nic nie pamiętam. Musiałam dużo wypić. - powiedziała na jednym tchu.
- Na szczęście, ja tam byłem.
- A my, no wiesz! Czy zrobiliśmy to? - zapytała, a w jej głosie nie można było usłyszeć strachu, ani zdenerwowania. Mimo wszystko była opanowana.
- Nie, ale stwierdziłaś, że jestem zajebistym facetem, pociągają cie moje rumieńce i ci się podobam. - powiedział i uśmiechnął się.
- O kurde! Przepraszam, zrobiłam ci tylko problemy.
- Eee tam! A naprawdę tak o mnie myślisz?
- No tak. Jesteś fajny i w ogóle. - powiedziała i zaczęła się rumienić.
- Twoje rumieńce, też są słodkie. Dobra idę się umyć, a potem zrobię śniadanie. - powiedział i ubrał szlafrok. - W tamtej szafce - wskazał na górną szafkę. - są ubrania mojej siostry. Możesz jakieś wybrać.-  Dominik poszedł do łazienki, a Agata zrobiła co kazał. Po chwilowym namyśle, wybrała to i poszła do łazienki umyć się i przebrać. Dominik w tym czasie smażył naleśniki. Gdy Dominik nakładał naleśniki na talerze do kuchni weszła Agata. Zsiedli do stołu i zjedli w ciszy.
- Może pójdziesz ze mną na trening? - zapytał młody piłkarz i włożył naczynia do zmywarki.
- Dzisiaj jest czwartek? - zapytała.
- No tak.
- To spoko, ale po treningu od razu idziemy ćwiczyć. - powiedziała i poprawiła włosy. Dominik patrzył na nią jak zahipnotyzowany. Miał ochotę wziąć ją w swoje ramiona i nigdy nie puszczać, chociaż znali się tylko kilka dni, młody piłkarz czuł do tancerki coś więcej. - To idziemy? - zapytała Agata i tym samym, przerwała refleksje Furmana.
- Tak. - wyszli z domu piłkarza i wsiedli do jego Opla. Jechali w zupełnej ciszy, słychać było tylko dźwięki, które wydawał silnik. Gdy dotarli na Pepsi Arenę, Dominik otworzył drzwi, a Agata z gracją i wdziękiem, wyszła z auta. Młody pomocnik Legii Warszawa zaprowadził tancerkę na trybuny, a potem poszedł do szatni. Agata spojrzała na murawę, a przed oczami pojawił się jej obraz ojca. Tata dziewczyny był wielkim kibicem Legii, chodził na każdy mecz, który piłkarze z Łazienkowskiej grali na własnym boisku, zawsze gdy nie mógł być na meczu, oglądał transmisje telewizyjne. Przeklinał przy tym jak szewc i nerwowo ruszał nogą. Agata zawsze obserwowała tatę i z politowaniem kiwała głową. Gdyby nie ten wypadek, pewnie dalej by to robił... Ale go już nie ma. Jest tam gdzie prawdziwe życie dopiero się zaczyna, tam gdzie nie istnieje czas, a ludzie dni odliczają uśmiechem, tam gdzie "dzień dobry" brzmi jak wyznanie miłości, tam gdzie życzliwy ukłon jest na porządku dziennym, tam gdzie zwykły człowiek nie ma wstępu... Agata uśmiechnęła się i powiedziała po cichu słowa, które zawsze powtarzał jej ojciec.
- Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą...

~*~

Dominik razem z dwoma Jakubami wszedł na boisko. Jego wzrok powędrował na trybuny, na których zobaczył swoją trenerkę tańca. Jej brązowe włosy rozwiewał wiosenny wietrzyk, a słońce lekko przygrzewało jej twarz, jakby wiedziało, że młoda dziewczyna nie znosi upału i ciepła.
- Ej Domi! - krzyczał Szumski i zaczął machać Furmanowi rękami przed oczami. 
- Co? - zapytał Dominik, który dopiero teraz ocknął się z transu. Jego przyjaciele uśmiechnęli się do niego i pomachali Agacie, która uśmiechnęła się do nich i również im pomachała. Wszystko było idealnie, ale tylko do pewnego momentu. Nagle do chłopaków podszedł Jodłowiec i sielanka bezpowrotnie minęła.
- Fajna dupa! Którego z was? Bo wiecie... Możemy się wymienić. - powiedział i uśmiechnął się do nich porozumiewawczo. Furman już miał mu przywalić, ale Rzeźnik go zatrzymał i złajał go wzrokiem. 
- Dominik, nie warto... - szepnął i puścił rękę przyjaciela.

~*~

- I raz, dwa, trzy i raz, dwa, trzy. - Agata próbowała Dominika nauczyć nowych kroków, a ten w skupieniu powtarzał za nią ten jakże skomplikowany układ. Furman szybko nauczył się tych kroków i postanowił, że zrobi sobie przerwę. Usiadł na podłodze i rozprostował nogi. - Dominik?
- Tak? - spojrzał na Agatę ciepłym wzrokiem, gdyby młoda dziewczyna była wodą już dawno wyparowałaby. 
- Nie obijaj się. - powiedziała i rzuciła w piłkarza pustą butelką po wodzie. Dominik szybko podniósł się z podłogi i zaczął gonić tancerkę. Po krótkiej chwili Furman złapał swoją trenerkę i przez kompletny przypadek wraz z nią się przewrócił. Upadli na podłogę tak, że Agata była pod Dominikiem. Uśmiechnęła się do piłkarza, a ten zaczął się do niej przybliżać. Panie i panowie! Agata Wróblewska przełamuje swoją niechęć do mężczyzn!
- Hej moje gołąbeczki!
- Nasze! - tak! Jak zwykle coś musiało wyjść nie tak...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! Po trzech miesiącach przerwy wracam! To wszystko dzięki Anicie :) Dzięki wielkie i wiedz, że ten rozdział jest dla Ciebie :*

3 lutego 2014

Rozdział 4 "Jesteś strasznie pociągający jak się rumienisz."

- Tak przemyślałem i zgadzam się. - powiedział drżącym głosem, a Agata krzyknęła do słuchawki, co odbiło się na słuchu Dominika.
- Boże Dominik, dziękuje ci! Nawet nie wiesz ile, to dla mnie znaczy. - powiedziała, nie potrafiąc powstrzymać emocji.
- Nie masz za co dziękować, to dla mnie czysta przyjemność. To kiedy zaczynamy treningi?
- Od jutra. Napiszę ci, o której masz przyjść.
- Ok, to ja kończę. Pa! - pożegnał się i zadowolony z siebie czekał, tylko na odpowiedź Agaty.
- Pa! - rozłączyła się i od razu zadzwoniła do Mileny. Pierwszy sygnał, drugi. Agata już zaczęła się niecierpliwić, w końcu musiała się komuś wygadać. - Mila, nie uwierzysz! Zgodził się. - krzyknęła.
- O, to super. Musimy, to opić. - stwierdziła, a Wróblewska w stu procentach się z nią zgodziła. Umówiły się o 19:00 w ich ulubionym klubie. Agata zaczęła się szykować, bo było już grubo po 16. Wzięła długą kąpiel. Wysuszyła włosy. Stanęła przed szafą. W głowie miała tylko jedną myśl... Co założyć. Po kilkunastominutowej modlitwie przed szafą wybrała to. Pofalowała swoje długie włosy i pozwoliła im opadać na jej ramiona. Zadzwoniła po taksówkę i po 30 minutach była przed klubem.
- Hej Milenka! - powiedziała i przytuliła koleżankę.
- No cześć! - odpowiedziała. Była pięknie ubrana. Nic dziwnego, że co drugi mężczyzna, patrzył na nie z pożądaniem. Dziewczyny weszły do klubu i zamówiły sobie po kolorowym drinku. Piły i rozmawiały o wszystkim i o niczym.
- Mogę prosić do tańca? - zapytał Milenę, młody, przystojny chłopak. Ta tylko kiwnęła potwierdzająco głową i już szalała na parkiecie. Agata sama piła drugiego drinka, co chwilę zamieniając słowo z uroczym barmanem. Koło młodej tancerki, usiadł mężczyzna około trzydziestki.
- Cześć. Jestem Michał.
- A ja nie jestem zainteresowana. - powiedziała i wróciła do rozmowy z barmanem.
- Wszystkie tak mówicie! - powiedział i zaśmiał się ironicznie. - A następnego dnia jecie u mnie śniadanie.
- Odwal się! - krzyknęła i usłyszała piski jakieś dziewczyny. Odwróciła się w tamtą stronę i zobaczyła Dominika z tym jego kolegą. Przez chwilę zastanawiała się jak ten chłopak miał na imię. Gdy ją olśniło, zwróciła się do natręta.
- Przyszedł mój przyjaciel, będziesz musiał znaleźć, sobie inną ofiarę. - uśmiechnęła się pobłażliwie i dopiła resztę drinka. Podeszła do Dominika i zakryła mu oczy.
- Zgadnij kto to? - wyszeptała mu do ucha.
- Kolejna psychofanka? - zapytał, ale dobrze wiedział, że to Agata.
- Ej! - walnęła go w żebro, a Furman tylko się uroczo zaśmiał. Agata spędziła miły wieczór z piłkarzem Legii. Agata nigdy nie miała mocnej głowy do alkoholu, więc wypicie przez nią pięciu drinków, to nie był mądry pomysł. Milena już dawno zmyła się z klubu, bo od głośnej muzyki bolała ją głowa. Zostawiła Agatę z Dominikiem, a właściwie na głowie Dominika. Furman postanowił odwieść do domu młodą instruktorkę.
- Agata? Pod jakim adresem mieszkasz? - zapytał Dominik, gdy byli w jego aucie.
- Nie pamiętam.
- A masz przy sobie dowód osobisty?
- A czy ja wyglądam na osiemnastoletnią dupę, żebym musiała do klubu nosić dowód. - Dominik postanowił, że Agata prześpi się u niego. - Dominik? Wiesz co ci powiem? - zapytała, gdy byli pod domem piłkarza.
- Nie.
- Jesteś strasznie pociągający jak się rumienisz. - szepnęła mu do ucha. Dominik otworzył drzwi. Agata zasnęła na jego rękach. Dom Furmana nie był szczególnie duży. Była w nim tylko jedna zagospodarowana sypialnia. Dominik położył Agatę na łóżku. Stwierdził, że nie będzie jej się wygodnie spało w ciuchach, więc ściągnął jej marynarkę, sukienkę i oczywiście buty. Następnie poszedł się umyć. Zmęczony położył się koło Agaty, która po chwili ponownie się obudziła i powiedziała słowa, które Dominik długo zapamięta.
- Podobasz mi się. - pocałowała go w policzek i wtuliła się w jego tors i znów odpłynęła do Krainy Morfeusza.
- Ty też mi się podobasz...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Dzisiaj trochę krócej, ale za to więcej emocji!

1 lutego 2014

Rozdział 3 "Hey sister, do you still believe in love I wonder?"

- Dominik, masz naprawdę wielki talent. Moglibyśmy razem zatańczyć w konkursie! - powiedziała podekscytowana i zrobiła przeuroczą minę. - Oczywiście jeśli chcesz...
- Ja... w konkursie tanecznym? - zapytał.
- Dominik, masz talent, a ja dzięki tobie mogłabym znowu wrócić na parkiet i to w jakim stylu. - powiedziała i uroczo zatrzepotała rzęsami. Dominik miał mętlik w głowie. Piękna dziewczyna prosi go, żeby z nią zatańczył na konkursie, a on jest piłkarzem. Jakby to wyglądało?! Piłkarz tańczący walca wiedeńskiego na międzynarodowym konkursie tanecznym.
- Daj mi czas do jutra. - powiedział.
- Ok, tu masz mój numer. - napisała na malutkiej karteczce, dziewięć cyfr. - Jestem strasznie głodna. Idziesz ze mną, coś zjeść? - zapytała i spojrzała na Dominika wyczekująco.
- Ok... - powiedział niepewnie. Wyszli ze szkoły i pokierowali się w stronę McDonalda, a właściwie Agata, tam pokierowała swoje kroki, a Furman posłusznie z nią szedł. Zamówili sobie po burgerze i coli. Usiedli przy stole.
- Wiesz co ci powiem? Jakbym nie była tancerką, to codziennie bym tutaj jadła. Zapewne wyglądałabym wtedy jak... - zamyśliła się, a Dominik czekał aż dokończy zdanie. - siostry Grycanki. - Dominik zakrztusił się swoim jedzeniem, a Agata tylko się uśmiechnęła i kazała mu podnieść ręce do góry.
- Muszę zapamiętać, żeby przy tobie nie jeść, jak chcesz coś powiedzieć. - powiedział i wziął łyka zimnej coli, a Agata zaczęła się znowu śmiać.
- Pobrudziłeś się. - powiedziała i wytarła jego policzek. Furmana przeszedł przyjemny dreszcz spowodowany jej dotykiem. Nagle do chłopaka zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu, widniał napis "Szumski". Furman przeprosił Agatę i odszedł od stolika, nacisnął zieloną słuchawkę.
- Hej, Dominik! Co powiesz na piwko u mnie? - zapytał Kuba.
- No, cześć. Chętnie przyjdę, tylko muszę coś załatwić. Będę za trzydzieści minut. - powiedział i rozłączył się. Wrócił do Agaty i powiedział: - Muszę już iść, umówiłem się z kolegą.
- Na mnie też, już czas. - odpowiedziała. Dominik pojechała do Kuby, a Agata wróciła do domu.

~•~
- Naprawdę! Cholera jasna, ty byłeś na randce z tą tancerką? - zapytał Kuba, pijąc już drugie piwo.
- To nie była randka! Ty mi lepiej powiedz co ja mam zrobić z tym konkursem. - stwierdził i popatrzył na Szumskiego, który nad czymś się zastanawiał.
- Wiem! Podoba ci się ta dziewczyna? - zapytał.
- No, tak...
- To musisz z nią zatańczyć na tym konkursie. Mówiła ci kiedy on będzie?
- Coś wspominała o lipcu.
- Czyli masz całe dwa miesiące, żeby ją wyrwać. - powiedział zadowolony i skończył drugie piwo.
- Ja miałbym, podrywać dziewczynę? - zapytał i przeraził się na tą myśl. Dominik zawsze był nieśmiały w stosunku do kobiet. W swoim dwudziestotrzyletnim życiu miał tylko jedną dziewczynę, która ośmieszyła go przed wszystkimi kolegami i porzuciła. Od tej pory Furman odnosi się do dziewczyn z jeszcze większym dystansem.
- No wiesz, dziewczyna najwidoczniej jest tobą zainteresowana, a jak ty tak będziesz się zachowywał, to ci ją ktoś sprzątnie sprzed nosa. - wtedy Dominik uświadomił sobie, że Szumski ma rację. Wziął głęboki oddech i przyznał rację koledze.
- To co mam robić? - zapytał.
- Dziewczyny lubią jak chłopak ma gest i romantyczne pomysły. Na przykład lot balonem nad Warszawą, piknik na polanie w czasie zachodu słońca, albo spontaniczny wypad do Paryża, ale najpierw musicie zacząć ze sobą chodzić. - mówił Szumski, a Dominik próbował wszystko zapamiętać. Gdyby tylko wiedzieli, jakie plany ma Agata, którą na razie nie interesowały związki. Szumski ciągną swój monolog w nieskończoność, a Furmana od tych wszystkich mądrości kolegi, zaczęła boleć głowa...   
~•~
- Hey brother, do you still believe in one another? Hey sister, do you still believe in love I wonder?
Oh if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do. - śpiewała piosenkę Avicii`ego Agata, mając w uszach słuchawki i sprzątając mieszkanie. Dziewczyna może i miała poczucie rytmu, potrafiła tańczyć, ale śpiewanie, to nie była jej najlepsza strona. Fałszowała i wyła jak pies do księżyca. Gdy skończyła sprzątać, ściągnęła słuchawki i schowała odkurzacz. Usłyszała swój dzwonek, czyli piosenkę Katy Perry "Firework". Sięgnęła po telefon i zobaczyła nieznany numer. Odebrała i usłyszała głos Dominika.
- Cześć, przeszkadzam? - zapytał.
- Hej, nie przeszkadzasz. Przemyślałeś moją propozycję? - zadała pytanie i przygryzła wargę. Bała się, że Dominik nie będzie chciał wystąpić, a co się z tym wiążę? Ona również nie wystąpi.
- Tak przemyślałem i...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Trójeczka napisana! Jak podobał Wam się ten rozdział? Mi tak średnio, ale cóż bywają rozdziały idealne i złe... Moje chyba są tak pomiędzy, ale to już zostawiam Wam do oceny! :)

31 stycznia 2014

Rozdział 2 "Minąłeś się z powołaniem!"

- Witam moje ulubione instruktorki! - powiedział zadowolony szef tancerek.
- Dzień dobry szefie. - odpowiedziały i uśmiechnęły się przyjaźnie.
- Nie tak oficjalnie. Mówcie do mnie Alex. Wyjdę na młodszego niż jestem i wyrwę jakieś panienki. - udawał zdenerwowanego. Dziewczyny zaczęły się śmiać, a on razem z nimi. Pan Alex ma 37 lat. Jest wysokim szatynem z kozią bródką. Zawsze uśmiechnięty i pokojowo nastawiony do życia. Jego spontaniczność nie miała granicy. Niezły flirciarz i chyba właśnie przez, to nie znalazł jeszcze tej jedynej.
- No dobrze. - rzekły zgodnie.
- Dziewczyny, co byście powiedziały na małą premię? - zapytał i spojrzał pytająco na przyjaciółki.
- Zależy jaki jest w tym haczyk. - odpowiedziała Agata, która chyba miała jakiś dar, czytania z ludzkich twarzy.
- Będziecie miały grupę, składającą się z kilkunastu mężczyzn - piłkarzy i ich partnerek.
- Aha. - dziewczyny patrzyły na Alexa, jakby ten nie miał piątej klepki.
- Nie żartuję. Macie nauczyć tańca towarzyskiego piłkarzy Legii.
- I co w tym trudnego? - zapytał Milena i prychnęła.
- Czyli się zgadzacie?
- No tak...

           ~•~
- Wszyscy jesteśmy? - zapytał Urban, który po raz trzeci liczył zebranych.
- Tak trenerze. Możemy już iść? - zapytał zły jak osa Kosecki.
- Tak! - wszyscy weszli do szkoły tańca, w której pracowały dwie dziewczyny, do szkoły tańca, w której życie dwóch chłopaków zmieni się o 180 stopni. Milena i Agata już czekały na nowych uczniów. Do sali weszli roześmiani piłkarz, ich gadatliwe partnerki i trener z żoną, próbujący ich uspokoić. Dziewczyny popatrzyły na siebie i zrobiły nietęgie miny. Wśród piłkarzy znaleźli się tylko dwaj, którzy cichutko przyglądali się całej sytuacji.
- Dzień dobry. - powiedział trener i uśmiechnął się przyjaźnie.
- Dzień dobry. - odpowiedziały dalej zniechęcone dziewczyny. W tym momencie miały ochotę udusić Alexa, gołymi rękami. Chłopcy ustawili się wraz z swoimi partnerkami. Dominik i Szumski nie znaleźli towarzyszek niedoli. Mieli nadzieję, że nie zostaną przez, to złajani przez trenera.
- Witamy was wszystkich na kursie tańca towarzyskiego. Ja jestem Agata, a to jest Milena. Teraz przez trzy tygodnie będziemy się spotykać dwa razy w tygodniu na lekcjach tańca. - powiedziała Agata, lekko speszona tym, że wszyscy piłkarze pożerają ją wzrokiem, no może oprócz tych dwóch niegadatliwych, którzy stali z opuszczonymi głowami.
- Najpierw chciałybyśmy się upewnić, czy wszyscy macie pary. - oznajmiła Milena.
- My nie mamy. - odważył się powiedzieć Kuba i podniósł nieśmiało swoją i Furmana rękę.
- Przecież mieliście przyjść z partnerkami. Tylko pani Milenie i Agacie problemy robicie! - zdenerwował się trener.
- Spokojnie proszę Pana. Zatańczą z nami. - powiedziała Milena i uśmiechnęła się zachęcająco do chłopaków. Kuba zadowolony podszedł do Mileny, a Dominik powolnym i niezdecydowanym krokiem podszedł do Agaty.
- Zaczniemy od cza - czy. - dziewczyny pokazały obecnym kroki. Chłopcy po kilku próbach załapali i zaczęli tańczyć ze swoimi partnerkami. Milena i Kuba, też już tańczyli, tylko Dominik stał onieśmielony pewnością siebie bijącą na kilometr od Agaty. Dziewczyna delikatnie dotknęła dłoni piłkarza. - Proszę się nie denerwować. - poleciła chłopakowi i zaczęli tańczyć. Dominik na początku strasznie się denerwował, ale po pewnym czasie samowolnie oddał się Agacie i tańcu. Tancerka była zdziwiona tym jak piłkarz tańczył. Robił, to z taką łatwością, że dziewczyna zamiast skupić się na prowadzeniu lekcji, obserwowała każdy jego ruch i krok. Po godzinnej nauce tańca, chłopcy potrafili już jako tako zatańczyć cza - czę.
- To co chłopcy? Widzimy się w czwartek. - powiedziała Milena, a widząc, że Szumski cały czas się na nią patrzy, przygryzła wargę i uśmiechnęła się zawadiacko.
- Do zobaczenia. - powiedzieli piłkarz i ich partnerki, gdy wolność mieli na wyciągnięcie ręki. Dominik wraz z Kubą, opuszczali salę, gdy Agata powiedziała:
- Dominik! Mógłbyś mi pomóc? - zapytała i uśmiechnęła się, tak że pomocnikowi zmiękły nogi.
- Tak.. - powiedział nieśmiało. Kuba tylko pokręcił z niedowierzaniem głową i wyszedł. Agata poprosiła piłkarza, żeby ten pochował maty. Właściwie, to był tylko pretekst. Tancerka miała niezawodny plan i musiał jej w wykonaniu go pomóc Furman.
- Świetnie tańczysz. - powiedziała, po chwili ciszy.
- Nie sądzę... - speszył się, co jeszcze bardziej podobało się Agacie.
- Ale ja, to wiem. - odpowiedziała i włączyła muzykę, podeszła do Furmana i chwyciła go za ręce. Dominik znowu opuścił głowę. Agata zaczęła z nim tańczyć. Na początku zdenerwowany chłopak, mylił kroki, ale gdy emocje opadły, znów robił wrażenie na młodej instruktorce tańca. Muzyka ucichła. Oddalili się od siebie.
- Boże chłopaku! Minąłeś się z powołaniem! - zachwycała się Agata i usiadła na podłodze. Furman stał jak słup soli i napawał się widokiem, pięknej brunetki. Tancerka poklepała miejsce obok niej, Dominik niechętnie usiadł na pokazanym miejscu. - Dominik, masz naprawdę wielki talent. Moglibyśmy...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Rozdział drugi uważam za zakończony. Żal mi Dominika! Nie dość, że koledzy go źle traktują, to jeszcze będzie musiał pomóc w czymś Agacie :) 

30 stycznia 2014

Rozdział 1 "Ej Furman! Orientuj się!"

Od tego feralnego zdarzenia minął już ponad rok. Pewnie, gdyby nie Milena, Agata dalej siedziałaby na sofie w salonie, oglądałaby po raz setny piąty sezon Dr. Hausa, jadłaby lody czekoladowe i narzekałaby na cały świat. Jednak jej przyjaciółka wzięła sprawy w swoje ręce. Namówiła Agatę na rehabilitację, załatwiła jej pracę, pomogła jej odbić się od dna.
- Agatkooo. - powiedziała i uśmiechnęła się słodko.
- Co chcesz? - zapytała podejrzliwa Agata.
- Weźmiesz za mnie drugą grupę? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Tą, w której jest ten przystojny dziennikarz. - stwierdziła.
- Yhym.
- Ok. - odpowiedziała, ale ciekawość zrobiła swoje. - A gdzie ty się wybierasz? - zapytała.
- Do kina z tym przystojnym pływakiem, z czwartej grupy. - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Uuuuu. A o której macie seans? - zapytała i spojrzała na zegar.
- O 18:30.
- To ty się lepiej kochana pośpiesz, bo jest 17:45. - odpowiedziała, a Milena zaczęła się śmiać, myśląc, że koleżanka robi sobie z niej żarty, ale gdy zobaczyła, że na prawdę zaraz się się spóźni, pocałowała koleżankę w policzek i już jej nie było.

   ~•~
- Ej Furman! Orientuj się! - krzyknął Wawrzyniak i kopnął piłkę. Dominik nie mógł narzekać na swój refleks, ale przez nadającego swoją jadaczką Rzeźniczaka nie zauważył nadlatującej piłki. Pech chciał, że piłka trafiła Dominika w jego czułe miejsce. Uklęknął i syknął z bólu. Piłkarze Legii pokładali się ze śmiechu, a Kuba Rzeźniczak stał jak kołek i patrzył na tą całą sytuację.
- Hahaha, bardzo śmieszne. - powiedział ironicznie pomocnik.
- Nie no Furmi, nie przesadzaj. Korona z głowy ci nie spadła. - powiedział między napadami śmiechu Jodłowiec. Furman już miał mu wszystko wygarnąć, obrazić go we wszystkie możliwe sposoby. Już na końcu języka miał pierwsze bluzgi na jego osobę.
- To co panowie? Pięć kółeczek. - powiedział trener, a plan Furmana legł w gruzach. Gdy chłopcy robili trzecie kółko, Dominik zadał pytanie Rzeźnikowi.
- Gdzie jest Kuba?
- Dobre pytanie. Ja jestem tu, Kosecki gada z trenerem, a Wawrzyniak biega z Jodłowcem. - powiedział przyjaciel Dominika, a piłkarz przewrócił teatralnie oczami.
- Nasz Kuba.
- Idzie tam i chyba nieźle zabalował. - Dominik spojrzał w stronę, którą wskazywał piłkarz Legii. Rzeczywiście Kuba nie wyglądał jak młody Bóg... Miał podkrążone oczy i nieobecny wzrok. Bramkarz próbował udobruchać trenera. Opowiadał jak, to rano zadzwoniła do niego jego babcia, której sunia zachorowała, a Kuba jako ten najukochańszy wnuczek zawiózł babcię i psinkę do weterynarza, a że były wielkie korki, to się spóźnił. Oczywiście trener we wszystko uwierzył, a nawet nagrodził Szumskiego, tylko jednym okrążeniem.
- Co ty taki niemrawy? - zapytał przejęty stanem kolegi, Dominik.
- Nieważne, ale powiem ci tylko jedno. Kobiety, to dzieło szatana. - odpowiedział, a Dominik wiedział już wszystko.
- Chłopcy chodźcie! - zawołał trener, a piłkarze po kilku minutach podeszli do niego. - Dobra powiem prosto z mostu. Idziemy, a mówiąc idziemy mam na myśli wszyscy na kurs tańca towarzyskiego. - chłopcy wybuchli niepohamowanym śmiechem, a trener tylko patrzył na nich pobłażliwym wzrokiem. 
- Dobry żart trenerze. - powiedział Kucharczyk.
- Nie żartowałem. Zbliża się gala Ekstraklasy i nie chcę, żeby się to wszystko skończył tak jak rok temu, kiedy wy zalani za przeproszeniem w trzy dupy, piliście kolejne kieliszki wódki, a wasze partnerki zabawiały się z piłkarzami Lecha, którzy byli w stanie tańczyć i potrafili.
- A kiedy mamy przyjść na ten kurs? - zapytał niewzruszony Dominik.
- Jutro, punkt 17:30. Pójdziemy wszyscy razem i musicie załatwić sobie partnerki do tańca, bo w końcu będziecie się uczyć tańca towarzyskiego. Chyba nie muszę wam tego tłumaczyć...?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!
Pierwszy rozdział uważam za napisany. Musiałam go dwa razy pisać, bo za pierwszym razem mi się nie zapisał :( Mam nadzieję, że się spodobał!

29 stycznia 2014

Prolog

1 styczeń 2013
- Panie i panowie, a teraz w naszym Noworocznym Konkursie Tanecznym wystąpią wicemistrzowie Polski w tańcu towarzyski. Powitajmy na parkiecie Agatę Wróblewską i Sebastiana Lijewskiego, którzy zatańczą walca angielskiego! - w głośnikach zabrzmiał donośny głos prowadzącego. Agata wzięła głęboki oddech i razem z Sebastianem wyszła na sam środek parkietu. Właśnie na nim czuła się jak w domu. To taniec zmienił jej życie. Wielu choreografów mówiło jej, że ma tańczyć jak Sofia Boutella, ale Agata miała już swój plan, a jej głównym mottem życiowym, było stwierdzenie iż nie możemy udawać kogoś innego, kogoś kim nie jesteśmy, bo to miejsce jest już zajęte, mamy być sobą i żyć swoim życiem. Może właśnie dzięki takiemu spoglądaniu na życie, Agata doszła tak daleko. Była sobą i to był jej największy atut. Ukłon i zaczyna się kolejna podróż młodej tancerki, podróż do krainy, w której wszystko wyglądało inaczej. Wszystkim zaparło dech w piersiach. Agata poruszała się tak, jakby taniec, to była jedyna rzecz, którą robiła przez całe swoje życie. Kroki oddawała z taką gracją i swobodą, że Sebastian był tylko zbędnym dodatkiem. Nadszedł czas na piruet. Sebastian zaczął kręcić Agatką. Nagle stało się coś, czego nie spodziewał się nikt. Obcas prawego buta młodej tancerki złamał się. Agata bezwładnie opadła na ziemię. Wszyscy zamarli. Nawet gadatliwe blondynki umilkły. Seba szybko podniósł Agatkę, ale ta znowu upadła, gdy ten ją puścił. Strasznie bolała ją noga. Łzy lały się po jej policzkach hektolitrami. Sztab medyczny wziął ją i położył na noszach. Zawieźli Wróblewską do szpitala. Diagnoza, którą wystawili jej lekarze, zrujnowała jej życie. Nie mogła w to wszystko uwierzyć. Złamała nogę, przez jeden głupi obcas, zły krok. Założyli jej gips. Gips, który zmienił całe jej życie. Przyjechała po nią przyjaciółka. Widząc w jakim stanie jest Agata, Milena tylko ją przytuliła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze i wcale się nie myliła...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Startuję z nowym opowiadaniem. Jak widzicie motywem przewodnim będzie taniec i piłkarze Legii, no i Jakub Szumski, z którego zrobiłam piłkarza warszawskiego klubu. Miałam ochotę na napisanie tego bloga już długi czas... Ale najpierw chciałam skończyć moje pierwsze opowiadanie. Mam mnóstwo pomysłów i mam nadzieję, że wena będzie mi sprzyjać! :)

28 stycznia 2014

Hej!

Jak obiecałam, tak też zaczynam nowego bloga. Będzie on o piłkarzach Legii. Wiem, że nie wszyscy lubią Legię, ale to jest ta specyficzność tej drużyny. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Jednak mam nadzieję, że nawet osoby, które za drużyną z Łazienkowskiej nie przepadają, chętnie przeczytają moje opowiadanie, które będzie inne niż moje pierwsze historie. Serdecznie zapraszam do czytania! :)