31 stycznia 2014

Rozdział 2 "Minąłeś się z powołaniem!"

- Witam moje ulubione instruktorki! - powiedział zadowolony szef tancerek.
- Dzień dobry szefie. - odpowiedziały i uśmiechnęły się przyjaźnie.
- Nie tak oficjalnie. Mówcie do mnie Alex. Wyjdę na młodszego niż jestem i wyrwę jakieś panienki. - udawał zdenerwowanego. Dziewczyny zaczęły się śmiać, a on razem z nimi. Pan Alex ma 37 lat. Jest wysokim szatynem z kozią bródką. Zawsze uśmiechnięty i pokojowo nastawiony do życia. Jego spontaniczność nie miała granicy. Niezły flirciarz i chyba właśnie przez, to nie znalazł jeszcze tej jedynej.
- No dobrze. - rzekły zgodnie.
- Dziewczyny, co byście powiedziały na małą premię? - zapytał i spojrzał pytająco na przyjaciółki.
- Zależy jaki jest w tym haczyk. - odpowiedziała Agata, która chyba miała jakiś dar, czytania z ludzkich twarzy.
- Będziecie miały grupę, składającą się z kilkunastu mężczyzn - piłkarzy i ich partnerek.
- Aha. - dziewczyny patrzyły na Alexa, jakby ten nie miał piątej klepki.
- Nie żartuję. Macie nauczyć tańca towarzyskiego piłkarzy Legii.
- I co w tym trudnego? - zapytał Milena i prychnęła.
- Czyli się zgadzacie?
- No tak...

           ~•~
- Wszyscy jesteśmy? - zapytał Urban, który po raz trzeci liczył zebranych.
- Tak trenerze. Możemy już iść? - zapytał zły jak osa Kosecki.
- Tak! - wszyscy weszli do szkoły tańca, w której pracowały dwie dziewczyny, do szkoły tańca, w której życie dwóch chłopaków zmieni się o 180 stopni. Milena i Agata już czekały na nowych uczniów. Do sali weszli roześmiani piłkarz, ich gadatliwe partnerki i trener z żoną, próbujący ich uspokoić. Dziewczyny popatrzyły na siebie i zrobiły nietęgie miny. Wśród piłkarzy znaleźli się tylko dwaj, którzy cichutko przyglądali się całej sytuacji.
- Dzień dobry. - powiedział trener i uśmiechnął się przyjaźnie.
- Dzień dobry. - odpowiedziały dalej zniechęcone dziewczyny. W tym momencie miały ochotę udusić Alexa, gołymi rękami. Chłopcy ustawili się wraz z swoimi partnerkami. Dominik i Szumski nie znaleźli towarzyszek niedoli. Mieli nadzieję, że nie zostaną przez, to złajani przez trenera.
- Witamy was wszystkich na kursie tańca towarzyskiego. Ja jestem Agata, a to jest Milena. Teraz przez trzy tygodnie będziemy się spotykać dwa razy w tygodniu na lekcjach tańca. - powiedziała Agata, lekko speszona tym, że wszyscy piłkarze pożerają ją wzrokiem, no może oprócz tych dwóch niegadatliwych, którzy stali z opuszczonymi głowami.
- Najpierw chciałybyśmy się upewnić, czy wszyscy macie pary. - oznajmiła Milena.
- My nie mamy. - odważył się powiedzieć Kuba i podniósł nieśmiało swoją i Furmana rękę.
- Przecież mieliście przyjść z partnerkami. Tylko pani Milenie i Agacie problemy robicie! - zdenerwował się trener.
- Spokojnie proszę Pana. Zatańczą z nami. - powiedziała Milena i uśmiechnęła się zachęcająco do chłopaków. Kuba zadowolony podszedł do Mileny, a Dominik powolnym i niezdecydowanym krokiem podszedł do Agaty.
- Zaczniemy od cza - czy. - dziewczyny pokazały obecnym kroki. Chłopcy po kilku próbach załapali i zaczęli tańczyć ze swoimi partnerkami. Milena i Kuba, też już tańczyli, tylko Dominik stał onieśmielony pewnością siebie bijącą na kilometr od Agaty. Dziewczyna delikatnie dotknęła dłoni piłkarza. - Proszę się nie denerwować. - poleciła chłopakowi i zaczęli tańczyć. Dominik na początku strasznie się denerwował, ale po pewnym czasie samowolnie oddał się Agacie i tańcu. Tancerka była zdziwiona tym jak piłkarz tańczył. Robił, to z taką łatwością, że dziewczyna zamiast skupić się na prowadzeniu lekcji, obserwowała każdy jego ruch i krok. Po godzinnej nauce tańca, chłopcy potrafili już jako tako zatańczyć cza - czę.
- To co chłopcy? Widzimy się w czwartek. - powiedziała Milena, a widząc, że Szumski cały czas się na nią patrzy, przygryzła wargę i uśmiechnęła się zawadiacko.
- Do zobaczenia. - powiedzieli piłkarz i ich partnerki, gdy wolność mieli na wyciągnięcie ręki. Dominik wraz z Kubą, opuszczali salę, gdy Agata powiedziała:
- Dominik! Mógłbyś mi pomóc? - zapytała i uśmiechnęła się, tak że pomocnikowi zmiękły nogi.
- Tak.. - powiedział nieśmiało. Kuba tylko pokręcił z niedowierzaniem głową i wyszedł. Agata poprosiła piłkarza, żeby ten pochował maty. Właściwie, to był tylko pretekst. Tancerka miała niezawodny plan i musiał jej w wykonaniu go pomóc Furman.
- Świetnie tańczysz. - powiedziała, po chwili ciszy.
- Nie sądzę... - speszył się, co jeszcze bardziej podobało się Agacie.
- Ale ja, to wiem. - odpowiedziała i włączyła muzykę, podeszła do Furmana i chwyciła go za ręce. Dominik znowu opuścił głowę. Agata zaczęła z nim tańczyć. Na początku zdenerwowany chłopak, mylił kroki, ale gdy emocje opadły, znów robił wrażenie na młodej instruktorce tańca. Muzyka ucichła. Oddalili się od siebie.
- Boże chłopaku! Minąłeś się z powołaniem! - zachwycała się Agata i usiadła na podłodze. Furman stał jak słup soli i napawał się widokiem, pięknej brunetki. Tancerka poklepała miejsce obok niej, Dominik niechętnie usiadł na pokazanym miejscu. - Dominik, masz naprawdę wielki talent. Moglibyśmy...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Rozdział drugi uważam za zakończony. Żal mi Dominika! Nie dość, że koledzy go źle traktują, to jeszcze będzie musiał pomóc w czymś Agacie :) 

30 stycznia 2014

Rozdział 1 "Ej Furman! Orientuj się!"

Od tego feralnego zdarzenia minął już ponad rok. Pewnie, gdyby nie Milena, Agata dalej siedziałaby na sofie w salonie, oglądałaby po raz setny piąty sezon Dr. Hausa, jadłaby lody czekoladowe i narzekałaby na cały świat. Jednak jej przyjaciółka wzięła sprawy w swoje ręce. Namówiła Agatę na rehabilitację, załatwiła jej pracę, pomogła jej odbić się od dna.
- Agatkooo. - powiedziała i uśmiechnęła się słodko.
- Co chcesz? - zapytała podejrzliwa Agata.
- Weźmiesz za mnie drugą grupę? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Tą, w której jest ten przystojny dziennikarz. - stwierdziła.
- Yhym.
- Ok. - odpowiedziała, ale ciekawość zrobiła swoje. - A gdzie ty się wybierasz? - zapytała.
- Do kina z tym przystojnym pływakiem, z czwartej grupy. - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Uuuuu. A o której macie seans? - zapytała i spojrzała na zegar.
- O 18:30.
- To ty się lepiej kochana pośpiesz, bo jest 17:45. - odpowiedziała, a Milena zaczęła się śmiać, myśląc, że koleżanka robi sobie z niej żarty, ale gdy zobaczyła, że na prawdę zaraz się się spóźni, pocałowała koleżankę w policzek i już jej nie było.

   ~•~
- Ej Furman! Orientuj się! - krzyknął Wawrzyniak i kopnął piłkę. Dominik nie mógł narzekać na swój refleks, ale przez nadającego swoją jadaczką Rzeźniczaka nie zauważył nadlatującej piłki. Pech chciał, że piłka trafiła Dominika w jego czułe miejsce. Uklęknął i syknął z bólu. Piłkarze Legii pokładali się ze śmiechu, a Kuba Rzeźniczak stał jak kołek i patrzył na tą całą sytuację.
- Hahaha, bardzo śmieszne. - powiedział ironicznie pomocnik.
- Nie no Furmi, nie przesadzaj. Korona z głowy ci nie spadła. - powiedział między napadami śmiechu Jodłowiec. Furman już miał mu wszystko wygarnąć, obrazić go we wszystkie możliwe sposoby. Już na końcu języka miał pierwsze bluzgi na jego osobę.
- To co panowie? Pięć kółeczek. - powiedział trener, a plan Furmana legł w gruzach. Gdy chłopcy robili trzecie kółko, Dominik zadał pytanie Rzeźnikowi.
- Gdzie jest Kuba?
- Dobre pytanie. Ja jestem tu, Kosecki gada z trenerem, a Wawrzyniak biega z Jodłowcem. - powiedział przyjaciel Dominika, a piłkarz przewrócił teatralnie oczami.
- Nasz Kuba.
- Idzie tam i chyba nieźle zabalował. - Dominik spojrzał w stronę, którą wskazywał piłkarz Legii. Rzeczywiście Kuba nie wyglądał jak młody Bóg... Miał podkrążone oczy i nieobecny wzrok. Bramkarz próbował udobruchać trenera. Opowiadał jak, to rano zadzwoniła do niego jego babcia, której sunia zachorowała, a Kuba jako ten najukochańszy wnuczek zawiózł babcię i psinkę do weterynarza, a że były wielkie korki, to się spóźnił. Oczywiście trener we wszystko uwierzył, a nawet nagrodził Szumskiego, tylko jednym okrążeniem.
- Co ty taki niemrawy? - zapytał przejęty stanem kolegi, Dominik.
- Nieważne, ale powiem ci tylko jedno. Kobiety, to dzieło szatana. - odpowiedział, a Dominik wiedział już wszystko.
- Chłopcy chodźcie! - zawołał trener, a piłkarze po kilku minutach podeszli do niego. - Dobra powiem prosto z mostu. Idziemy, a mówiąc idziemy mam na myśli wszyscy na kurs tańca towarzyskiego. - chłopcy wybuchli niepohamowanym śmiechem, a trener tylko patrzył na nich pobłażliwym wzrokiem. 
- Dobry żart trenerze. - powiedział Kucharczyk.
- Nie żartowałem. Zbliża się gala Ekstraklasy i nie chcę, żeby się to wszystko skończył tak jak rok temu, kiedy wy zalani za przeproszeniem w trzy dupy, piliście kolejne kieliszki wódki, a wasze partnerki zabawiały się z piłkarzami Lecha, którzy byli w stanie tańczyć i potrafili.
- A kiedy mamy przyjść na ten kurs? - zapytał niewzruszony Dominik.
- Jutro, punkt 17:30. Pójdziemy wszyscy razem i musicie załatwić sobie partnerki do tańca, bo w końcu będziecie się uczyć tańca towarzyskiego. Chyba nie muszę wam tego tłumaczyć...?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!
Pierwszy rozdział uważam za napisany. Musiałam go dwa razy pisać, bo za pierwszym razem mi się nie zapisał :( Mam nadzieję, że się spodobał!

29 stycznia 2014

Prolog

1 styczeń 2013
- Panie i panowie, a teraz w naszym Noworocznym Konkursie Tanecznym wystąpią wicemistrzowie Polski w tańcu towarzyski. Powitajmy na parkiecie Agatę Wróblewską i Sebastiana Lijewskiego, którzy zatańczą walca angielskiego! - w głośnikach zabrzmiał donośny głos prowadzącego. Agata wzięła głęboki oddech i razem z Sebastianem wyszła na sam środek parkietu. Właśnie na nim czuła się jak w domu. To taniec zmienił jej życie. Wielu choreografów mówiło jej, że ma tańczyć jak Sofia Boutella, ale Agata miała już swój plan, a jej głównym mottem życiowym, było stwierdzenie iż nie możemy udawać kogoś innego, kogoś kim nie jesteśmy, bo to miejsce jest już zajęte, mamy być sobą i żyć swoim życiem. Może właśnie dzięki takiemu spoglądaniu na życie, Agata doszła tak daleko. Była sobą i to był jej największy atut. Ukłon i zaczyna się kolejna podróż młodej tancerki, podróż do krainy, w której wszystko wyglądało inaczej. Wszystkim zaparło dech w piersiach. Agata poruszała się tak, jakby taniec, to była jedyna rzecz, którą robiła przez całe swoje życie. Kroki oddawała z taką gracją i swobodą, że Sebastian był tylko zbędnym dodatkiem. Nadszedł czas na piruet. Sebastian zaczął kręcić Agatką. Nagle stało się coś, czego nie spodziewał się nikt. Obcas prawego buta młodej tancerki złamał się. Agata bezwładnie opadła na ziemię. Wszyscy zamarli. Nawet gadatliwe blondynki umilkły. Seba szybko podniósł Agatkę, ale ta znowu upadła, gdy ten ją puścił. Strasznie bolała ją noga. Łzy lały się po jej policzkach hektolitrami. Sztab medyczny wziął ją i położył na noszach. Zawieźli Wróblewską do szpitala. Diagnoza, którą wystawili jej lekarze, zrujnowała jej życie. Nie mogła w to wszystko uwierzyć. Złamała nogę, przez jeden głupi obcas, zły krok. Założyli jej gips. Gips, który zmienił całe jej życie. Przyjechała po nią przyjaciółka. Widząc w jakim stanie jest Agata, Milena tylko ją przytuliła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze i wcale się nie myliła...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Startuję z nowym opowiadaniem. Jak widzicie motywem przewodnim będzie taniec i piłkarze Legii, no i Jakub Szumski, z którego zrobiłam piłkarza warszawskiego klubu. Miałam ochotę na napisanie tego bloga już długi czas... Ale najpierw chciałam skończyć moje pierwsze opowiadanie. Mam mnóstwo pomysłów i mam nadzieję, że wena będzie mi sprzyjać! :)

28 stycznia 2014

Hej!

Jak obiecałam, tak też zaczynam nowego bloga. Będzie on o piłkarzach Legii. Wiem, że nie wszyscy lubią Legię, ale to jest ta specyficzność tej drużyny. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Jednak mam nadzieję, że nawet osoby, które za drużyną z Łazienkowskiej nie przepadają, chętnie przeczytają moje opowiadanie, które będzie inne niż moje pierwsze historie. Serdecznie zapraszam do czytania! :)