25 maja 2014

Rozdział 7 "Cześć braciszku. Zmieniłeś numer?"

- Co jest Domi? - z trudem zapytała Agatka. No i co Furman miał odpowiedzieć?
- Nic, tylko się zamyśliłem... - odpowiedział i spojrzał na Agatę. Ta tylko się uśmiechnęła i mocno przytuliła się do piłkarza. Dominik objął ją i głaskał po głowie. Był wtedy taki szczęśliwy, na chwilę ona była tylko jego. Agata zasnęła w jego objęciach. Dominik przez jakiś czas wpatrywał się w nią, a potem również odpłynął. Miał sen, dziwny sen. Śniło mu się, że Legia wygrała Puchar Polski. Był taki szczęśliwy, wszyscy sobie nawzajem gratulowali i nagle na murawę wbiegła mała dziewczynka. Była prześliczna! Miała długie blond włosy i bystre niebieskie oczy. Dominik spojrzał na nią i uśmiechnął się. Podeszła do niego i przytuliła się do nóg piłkarza. Popatrzyła na niego swoimi wielkimi oczami.
- Jesteś super, tato. - powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Dominik spojrzał na nią zdziwiony i nagle... się obudził. Agata już nie spała tylko wpatrywała się w niego.
- Miałeś jakiś koszmar? - zapytała i zaczęła lekko kaszleć.
- W pewnym sensie... - odpowiedział i odetchnął z ulgą. Nagle oboje usłyszeli dzwonek do drzwi. Agata przewróciła teatralnie oczami i zniknęła gdzieś w holu. Nie było jej już kilka minut, a Dominik nie słyszał jakichkolwiek rozmów. Bał się, że coś jej się stało. Wstał z kanapy i pokierował się w stronę drzwi. To co zobaczył, bardzo go zdziwiło.

~*~

Agata otworzyła drzwi. Była prawie pewna, że za nimi stoi Mila, ewentualnie kurier. A jednak nie... Za drzwiami ujrzała małą dziewczynkę w nosidełku, które już swoje przeszło. Rozejrzała się wokół, ale nikogo nie zobaczyła. Usiadła koło nosidełka i spojrzała na małą dziewczynkę, która spoglądała na nią niebieskimi oczami, które rozrywały wnętrze tancerki. Agata siedziała tak i wpatrywała się w dziecko. Kto ją tu podrzucił? Kim jest ta mała kruszynka? Czemu zostawiono ją właśnie tu? Takie pytania przelatywały przez głowę tancerki. Nagle zobaczyła Dominika, który spojrzał na nią pytająco.
- Dominik... - powiedziała tylko, a piłkarz od razu ją przytulił. Furman wziął nosidełko i razem z Agatą weszli do salonu. Dominik zobaczył kartkę. Podał ją Agacie.

" Kochana Agato

Z góry Cię przepraszam, ale ja po prostu musiałam ją przy Tobie zostawić. Oprócz Ciebie nie mam nikogo... Wiem, że mogę Ci przez to zrujnować życie. Zawsze mówiłaś, że chciałabyś mieć córeczkę... Mała ma na imię Amelia, urodziła się 16 grudnia tamtego roku. Oddaję ją pod Twoją opiekę, bo wiem, że dasz sobie radę. Pewnie gdy to czytasz jestem w drodze na lotnisko, albo już jestem w samolocie. Nie mów nikomu o mnie, gdy mała podrośnie powiedz, że to Ty jesteś jej matką. Nie mogę tak dalej żyć.

Wiktoria"

Agata przeczytała to i wybuchła płaczem. Dominik spojrzał na nią i szybko przeczytał list. Przeklną w duchu i wziął małą Amelkę na ręce. Agata spojrzała na niego i zapytała:
- Co ja mam zrobić?
- Pokochać ją jak własną córkę... o odpowiedział i nawet go zdziwiły te słowa. " Pokochać ją jak córkę " - powtarzał w myślach i kołysał małą dziewczynkę. Niemal momentalnie przypomniał mu się jego sen. Spojrzał na małą. Te same niebieskie oczy... Dominik pogłaskał Amelkę i zrozumiał, że mała jest tylko problemem dla Agata. Tancerka ma wielkie serce, ale zawsze chciała spełnić swoje marzenie, a dziecko jej w tym nie pomoże. Dominik dał Amelię Agacie i usiadł koło nich na kanapie. Agata miała mętlik w głowie. Trzymała tę małą osóbkę i nagle poczuła takie dziwne ciepło na sercu. Chciała być jej matką? Tak! Ona czuła, że ta mała istotka jest jej cholernie bliska. Szargały nią różne dziwne uczucia, których nigdy nie czuła w tak dużej ilości. Nagle usłyszała dzwonek swojego telefonu. Wyjęła go z kieszeni i odebrała połączenie.
- Halo?
- Cześć Agatko. - powiedział znajomy głos. Tak to na pewno on... Ukochany, najlepszy, najbardziej uśmiechnięty człowiek na świecie - Carles Martinez, brat Agaty Wróblewskiej. Ich historia jest trochę skomplikowana... Mama Agaty i Carles`a nim związała się z ojcem Agaty była żoną młodego, uroczego i cholernie przystojnego Hiszpana. Carles był owocem ich kilkuletniego związku. Pewnego dnia ojciec młodego Martinez`a zaginął. Kilka miesięcy później odnaleziono jego ciało w jeziorze. Hiszpan popełnił samobójstwo... Dwa lata później pani Martinez związała się z przystojnym Polakiem z Warszawy. Potem na świat przyszła mała Agatka. Carles i Agata zawsze byli traktowani jednakowo. Z czasem Martinez zaczął nazywać pana Wróblewskiego ojcem.
- Cześć braciszku. Zmieniłeś numer? - zapytała i spojrzała na Dominika, który wziął mała na ręce i poszedł z nią do kuchni. Agata wstała ze sofy i podeszła do wielkiego okna. Warszawa, jej kochana Warszawa, była całkowicie zatłoczona. Ludzie chodzili po chodnikach z naburmuszonymi minami. Tylko jakaś dziewczyna siedziała na ławce i grała na gitarze, uśmiechając się przy tym. Nikt nie zwracał na nią uwagi, a ona? Grała, a po krótkiej chwili zaczęła śpiewać.
- Tak. Emilia mnie nękała telefonami i smsami. - powiedział i zaczął się śmiać. Tak, Emilka był w nim szaleńczo zakochana, ale młody Martinez nic do niej nie czuł.
- Nie wiem, co te dziewczyny w tobie widzą... - powiedziała i westchnęła cicho. Oczywiście powiedziała, to ironicznie.
- Ja też nie wiem, co one we mnie widzą. - powiedział z tym uroczym hiszpańskim akcentem.
- Siostra, bo ja nie o tym chciałem rozmawiać. - przerwał na chwilę i wziął głęboki oddech. - Podpisałem kontrakt z Legią Warszawą.
- To super! - krzyknęła do słuchawki.
- Mógłbym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytał.
- Jasne! Kiedy przyjeżdżasz?
- Jutro. - powiedział niepewnie.
- Ok, czekam na ciebie. Pa Carles!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Oj, działo się w tym rozdziale. Długo się z tym potworem męczyłam, ale wreszcie go napisałam :D
Zachęcam również do zajrzenia do "Bohaterów", bo pojawi się wśród tego zacnego grona brat Agaty - Carles Martinez, piłkarz Piasta Gliwice <3

16 maja 2014

Rozdział 6 " Kuba, znalazłeś pracę dorywczą jako moje sumienie?"

- Hej moje gołąbeczki!
- Nasze! - tak! Jak zwykle coś musiało wyjść nie tak... Do sali nagle wparowała Milena w towarzystwie Szumskiego. Dominik i Agata szybko wstali z podłogi. Agata poprawiła włosy i spojrzała złowrogo na Mile. 
- Przewróciliśmy się tylko... - powiedział Dominik i zaczerwienił się jak burak. Agata spojrzała zaciekawiona na Milenę. Co jej przyjaciółka robi w szkole tańca wraz z Szumskim?
- A tak właściwie, to po co tutaj przyszliście? - powiedziała i założyła ręce na klatce piersiowej. Dominik również zmierzył Kubę wzrokiem i spojrzał na niego pytająco. Szumi tylko wykorzystał swój firmowy uśmiech numer 5 i spojrzał wymownie na Milenkę.
- Yyyyy. Tak jakby chcieliśmy was po podglądać w czasie pracy... - powiedziała, a jej policzki przybrały kolor naturalnego różu.
- My tu ciężko pracujemy, a wy.. - nie dane było Agacie dokończenie jej wypowiedzi, gdyż po krótkiej chwili przerwał ją Jakub.
- Właśnie widzieliśmy tę waszą "ciężką pracę". - powiedział i zaczął się śmiać. Agata zmroziła go wzrokiem i prychnęła słodko.

~*~

Agata ostatnimi czasy nie czuła się zbyt dobrze. Poszła do lekarza, który stwierdził, że dziewczyna ma anginę. Ani trochę się nie mylił. Po kilku dniach tancerka nie potrafiła mówić, wydawał z siebie dźwięki, które w żadnym razie nie przypominały ludzkiej mowy. Agata nie potrafiła się z tym pogodzić, w końcu była straszną gadułą. Bardzo często odwiedzała ją Milena, która rekompensowała jej brak jakiegokolwiek towarzystwa. Choć Wróblewska była chora niespełna tydzień, już nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Najbardziej brakowało jej treningów z Furmanem, który jej nie odwiedzał, ponieważ ostatnio znajdował czas tylko na treningi i lekcje tańca wraz z całą drużyną. Agata właśnie czytała swoją ulubioną książkę, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Wyszła spod kołdry i założyła szlafrok. Przejrzała się w lustrze. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Jej włosy porozrzucane były w różnych kierunkach, a oczy były strasznie podkrążone. Agata westchnęła cicho i otworzyła drzwi. Była prawie pewna, że za nimi stoi Milena z torbami przepełnionymi różnymi warzywami i owocami. A jednak nie! Za jej dębowymi drzwiami stał Dominik z dwoma kubkami w rękach.
- Ma ktoś ochotę na latte? - zapytał Furmi i uśmiechnął się przyjaźnie. Agata zaprosiła chłopaka do środka i gdy tylko Dominik odłożył kubki na stół, rzuciła mu się na szyję. - Chyba się za mną stęskniłaś. - powiedział i spojrzał Agacie prosto w jej brązowe oczy. Co w nich zobaczył? Miłość? Radość? A może zwykłe, ludzkie szczęści? Zobaczył wszystko, całe swoje życie! Dominik miał sobie za złe to, że zakochał się we Wróblewskiej... Czemu? Bo zdawał sobie sprawę, że dziewczyna widzi w nim tylko przyjaciela... Westchnął w duchy i uśmiechnął się do Agaty. - Jak się czujesz? - zapytał i wypił łyk kawy.
- Źle. - wydukała ledwo Agata. Dominik spojrzał na nią i choć, jak już wcześniej wspominała, nie wyglądała najlepiej, stwierdził, że młoda tancerka wygląda cholernie uroczo. Miał ochotę ją przytulić i już nigdy nie puścić. Nagle poczuł jakby stado motyli w brzuchu. Było mu smutno... Jak ma jej powiedzieć, że ona nie jest dla niego tylko przyjaciółką? Nagle usłyszał w swojej głowie głos Szumskiego!
- Dominik! Powiedz jej! - krzyknął głos w jego głowie.
- Kuba, znalazłeś pracę dorywczą jako moje sumienie? - zapytał w myślach Dominik i usłyszał śmiech Kuby. Ok... To już jest bardzo dziwne. Dominik rozejrzał się wokół, ale oprócz niego i Agaty nikogo w mieszkaniu nie było.
- Co jest Domi? - z trudem zapytała Agatka. No i co Furman miał odpowiedzieć?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! Przed Wami szósteczka, a ja mam do Was kilka pytań :)
1. Jak podoba Wam się nowy wygląd bloga?
2. Czy podoba Wam się mój nowy avatar?:D 

14 maja 2014

Rozdział 5 "Możemy się wymienić"

Agata obudziła się w obcym domu, pokoju i łóżku. Przestraszona zauważyła, że jest tylko w bieliźnie, a po całym pokoju porozrzucane są jej ubrania. Bała się spojrzeć w drugą stronę, gdzie leżał mężczyzna. Próbowała sobie przypomnieć, co wczoraj się zdarzyło. Ostatnią osobą, którą pamiętała był ten facet, który tak źle wyrażał się o kobietach. Agata bała się, że to on leży obok. Leżała w bezruchu. Nagle tajemnicza postać się obudziła.
- Jak się spało? - zapytał i obrócił się w stronę dziewczyny. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką ulgę odczuła tancerka.
- Boże Dominik! Bałam się, że wskoczyła do łóżka jakiemuś desperatowi. Nic nie pamiętam. Musiałam dużo wypić. - powiedziała na jednym tchu.
- Na szczęście, ja tam byłem.
- A my, no wiesz! Czy zrobiliśmy to? - zapytała, a w jej głosie nie można było usłyszeć strachu, ani zdenerwowania. Mimo wszystko była opanowana.
- Nie, ale stwierdziłaś, że jestem zajebistym facetem, pociągają cie moje rumieńce i ci się podobam. - powiedział i uśmiechnął się.
- O kurde! Przepraszam, zrobiłam ci tylko problemy.
- Eee tam! A naprawdę tak o mnie myślisz?
- No tak. Jesteś fajny i w ogóle. - powiedziała i zaczęła się rumienić.
- Twoje rumieńce, też są słodkie. Dobra idę się umyć, a potem zrobię śniadanie. - powiedział i ubrał szlafrok. - W tamtej szafce - wskazał na górną szafkę. - są ubrania mojej siostry. Możesz jakieś wybrać.-  Dominik poszedł do łazienki, a Agata zrobiła co kazał. Po chwilowym namyśle, wybrała to i poszła do łazienki umyć się i przebrać. Dominik w tym czasie smażył naleśniki. Gdy Dominik nakładał naleśniki na talerze do kuchni weszła Agata. Zsiedli do stołu i zjedli w ciszy.
- Może pójdziesz ze mną na trening? - zapytał młody piłkarz i włożył naczynia do zmywarki.
- Dzisiaj jest czwartek? - zapytała.
- No tak.
- To spoko, ale po treningu od razu idziemy ćwiczyć. - powiedziała i poprawiła włosy. Dominik patrzył na nią jak zahipnotyzowany. Miał ochotę wziąć ją w swoje ramiona i nigdy nie puszczać, chociaż znali się tylko kilka dni, młody piłkarz czuł do tancerki coś więcej. - To idziemy? - zapytała Agata i tym samym, przerwała refleksje Furmana.
- Tak. - wyszli z domu piłkarza i wsiedli do jego Opla. Jechali w zupełnej ciszy, słychać było tylko dźwięki, które wydawał silnik. Gdy dotarli na Pepsi Arenę, Dominik otworzył drzwi, a Agata z gracją i wdziękiem, wyszła z auta. Młody pomocnik Legii Warszawa zaprowadził tancerkę na trybuny, a potem poszedł do szatni. Agata spojrzała na murawę, a przed oczami pojawił się jej obraz ojca. Tata dziewczyny był wielkim kibicem Legii, chodził na każdy mecz, który piłkarze z Łazienkowskiej grali na własnym boisku, zawsze gdy nie mógł być na meczu, oglądał transmisje telewizyjne. Przeklinał przy tym jak szewc i nerwowo ruszał nogą. Agata zawsze obserwowała tatę i z politowaniem kiwała głową. Gdyby nie ten wypadek, pewnie dalej by to robił... Ale go już nie ma. Jest tam gdzie prawdziwe życie dopiero się zaczyna, tam gdzie nie istnieje czas, a ludzie dni odliczają uśmiechem, tam gdzie "dzień dobry" brzmi jak wyznanie miłości, tam gdzie życzliwy ukłon jest na porządku dziennym, tam gdzie zwykły człowiek nie ma wstępu... Agata uśmiechnęła się i powiedziała po cichu słowa, które zawsze powtarzał jej ojciec.
- Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą...

~*~

Dominik razem z dwoma Jakubami wszedł na boisko. Jego wzrok powędrował na trybuny, na których zobaczył swoją trenerkę tańca. Jej brązowe włosy rozwiewał wiosenny wietrzyk, a słońce lekko przygrzewało jej twarz, jakby wiedziało, że młoda dziewczyna nie znosi upału i ciepła.
- Ej Domi! - krzyczał Szumski i zaczął machać Furmanowi rękami przed oczami. 
- Co? - zapytał Dominik, który dopiero teraz ocknął się z transu. Jego przyjaciele uśmiechnęli się do niego i pomachali Agacie, która uśmiechnęła się do nich i również im pomachała. Wszystko było idealnie, ale tylko do pewnego momentu. Nagle do chłopaków podszedł Jodłowiec i sielanka bezpowrotnie minęła.
- Fajna dupa! Którego z was? Bo wiecie... Możemy się wymienić. - powiedział i uśmiechnął się do nich porozumiewawczo. Furman już miał mu przywalić, ale Rzeźnik go zatrzymał i złajał go wzrokiem. 
- Dominik, nie warto... - szepnął i puścił rękę przyjaciela.

~*~

- I raz, dwa, trzy i raz, dwa, trzy. - Agata próbowała Dominika nauczyć nowych kroków, a ten w skupieniu powtarzał za nią ten jakże skomplikowany układ. Furman szybko nauczył się tych kroków i postanowił, że zrobi sobie przerwę. Usiadł na podłodze i rozprostował nogi. - Dominik?
- Tak? - spojrzał na Agatę ciepłym wzrokiem, gdyby młoda dziewczyna była wodą już dawno wyparowałaby. 
- Nie obijaj się. - powiedziała i rzuciła w piłkarza pustą butelką po wodzie. Dominik szybko podniósł się z podłogi i zaczął gonić tancerkę. Po krótkiej chwili Furman złapał swoją trenerkę i przez kompletny przypadek wraz z nią się przewrócił. Upadli na podłogę tak, że Agata była pod Dominikiem. Uśmiechnęła się do piłkarza, a ten zaczął się do niej przybliżać. Panie i panowie! Agata Wróblewska przełamuje swoją niechęć do mężczyzn!
- Hej moje gołąbeczki!
- Nasze! - tak! Jak zwykle coś musiało wyjść nie tak...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! Po trzech miesiącach przerwy wracam! To wszystko dzięki Anicie :) Dzięki wielkie i wiedz, że ten rozdział jest dla Ciebie :*