- Nic, tylko się zamyśliłem... - odpowiedział i spojrzał na Agatę. Ta tylko się uśmiechnęła i mocno przytuliła się do piłkarza. Dominik objął ją i głaskał po głowie. Był wtedy taki szczęśliwy, na chwilę ona była tylko jego. Agata zasnęła w jego objęciach. Dominik przez jakiś czas wpatrywał się w nią, a potem również odpłynął. Miał sen, dziwny sen. Śniło mu się, że Legia wygrała Puchar Polski. Był taki szczęśliwy, wszyscy sobie nawzajem gratulowali i nagle na murawę wbiegła mała dziewczynka. Była prześliczna! Miała długie blond włosy i bystre niebieskie oczy. Dominik spojrzał na nią i uśmiechnął się. Podeszła do niego i przytuliła się do nóg piłkarza. Popatrzyła na niego swoimi wielkimi oczami.
- Jesteś super, tato. - powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Dominik spojrzał na nią zdziwiony i nagle... się obudził. Agata już nie spała tylko wpatrywała się w niego.
- Miałeś jakiś koszmar? - zapytała i zaczęła lekko kaszleć.
- W pewnym sensie... - odpowiedział i odetchnął z ulgą. Nagle oboje usłyszeli dzwonek do drzwi. Agata przewróciła teatralnie oczami i zniknęła gdzieś w holu. Nie było jej już kilka minut, a Dominik nie słyszał jakichkolwiek rozmów. Bał się, że coś jej się stało. Wstał z kanapy i pokierował się w stronę drzwi. To co zobaczył, bardzo go zdziwiło.
~*~
Agata otworzyła drzwi. Była prawie pewna, że za nimi stoi Mila, ewentualnie kurier. A jednak nie... Za drzwiami ujrzała małą dziewczynkę w nosidełku, które już swoje przeszło. Rozejrzała się wokół, ale nikogo nie zobaczyła. Usiadła koło nosidełka i spojrzała na małą dziewczynkę, która spoglądała na nią niebieskimi oczami, które rozrywały wnętrze tancerki. Agata siedziała tak i wpatrywała się w dziecko. Kto ją tu podrzucił? Kim jest ta mała kruszynka? Czemu zostawiono ją właśnie tu? Takie pytania przelatywały przez głowę tancerki. Nagle zobaczyła Dominika, który spojrzał na nią pytająco.
- Dominik... - powiedziała tylko, a piłkarz od razu ją przytulił. Furman wziął nosidełko i razem z Agatą weszli do salonu. Dominik zobaczył kartkę. Podał ją Agacie.
- Dominik... - powiedziała tylko, a piłkarz od razu ją przytulił. Furman wziął nosidełko i razem z Agatą weszli do salonu. Dominik zobaczył kartkę. Podał ją Agacie.
" Kochana Agato
Z góry Cię przepraszam, ale ja po prostu musiałam ją przy Tobie zostawić. Oprócz Ciebie nie mam nikogo... Wiem, że mogę Ci przez to zrujnować życie. Zawsze mówiłaś, że chciałabyś mieć córeczkę... Mała ma na imię Amelia, urodziła się 16 grudnia tamtego roku. Oddaję ją pod Twoją opiekę, bo wiem, że dasz sobie radę. Pewnie gdy to czytasz jestem w drodze na lotnisko, albo już jestem w samolocie. Nie mów nikomu o mnie, gdy mała podrośnie powiedz, że to Ty jesteś jej matką. Nie mogę tak dalej żyć.
Wiktoria"
Agata przeczytała to i wybuchła płaczem. Dominik spojrzał na nią i szybko przeczytał list. Przeklną w duchu i wziął małą Amelkę na ręce. Agata spojrzała na niego i zapytała:
- Co ja mam zrobić?
- Pokochać ją jak własną córkę... o odpowiedział i nawet go zdziwiły te słowa. " Pokochać ją jak córkę " - powtarzał w myślach i kołysał małą dziewczynkę. Niemal momentalnie przypomniał mu się jego sen. Spojrzał na małą. Te same niebieskie oczy... Dominik pogłaskał Amelkę i zrozumiał, że mała jest tylko problemem dla Agata. Tancerka ma wielkie serce, ale zawsze chciała spełnić swoje marzenie, a dziecko jej w tym nie pomoże. Dominik dał Amelię Agacie i usiadł koło nich na kanapie. Agata miała mętlik w głowie. Trzymała tę małą osóbkę i nagle poczuła takie dziwne ciepło na sercu. Chciała być jej matką? Tak! Ona czuła, że ta mała istotka jest jej cholernie bliska. Szargały nią różne dziwne uczucia, których nigdy nie czuła w tak dużej ilości. Nagle usłyszała dzwonek swojego telefonu. Wyjęła go z kieszeni i odebrała połączenie.
- Halo?
- Cześć Agatko. - powiedział znajomy głos. Tak to na pewno on... Ukochany, najlepszy, najbardziej uśmiechnięty człowiek na świecie - Carles Martinez, brat Agaty Wróblewskiej. Ich historia jest trochę skomplikowana... Mama Agaty i Carles`a nim związała się z ojcem Agaty była żoną młodego, uroczego i cholernie przystojnego Hiszpana. Carles był owocem ich kilkuletniego związku. Pewnego dnia ojciec młodego Martinez`a zaginął. Kilka miesięcy później odnaleziono jego ciało w jeziorze. Hiszpan popełnił samobójstwo... Dwa lata później pani Martinez związała się z przystojnym Polakiem z Warszawy. Potem na świat przyszła mała Agatka. Carles i Agata zawsze byli traktowani jednakowo. Z czasem Martinez zaczął nazywać pana Wróblewskiego ojcem.
- Cześć braciszku. Zmieniłeś numer? - zapytała i spojrzała na Dominika, który wziął mała na ręce i poszedł z nią do kuchni. Agata wstała ze sofy i podeszła do wielkiego okna. Warszawa, jej kochana Warszawa, była całkowicie zatłoczona. Ludzie chodzili po chodnikach z naburmuszonymi minami. Tylko jakaś dziewczyna siedziała na ławce i grała na gitarze, uśmiechając się przy tym. Nikt nie zwracał na nią uwagi, a ona? Grała, a po krótkiej chwili zaczęła śpiewać.
- Tak. Emilia mnie nękała telefonami i smsami. - powiedział i zaczął się śmiać. Tak, Emilka był w nim szaleńczo zakochana, ale młody Martinez nic do niej nie czuł.
- Nie wiem, co te dziewczyny w tobie widzą... - powiedziała i westchnęła cicho. Oczywiście powiedziała, to ironicznie.
- Ja też nie wiem, co one we mnie widzą. - powiedział z tym uroczym hiszpańskim akcentem.
- Siostra, bo ja nie o tym chciałem rozmawiać. - przerwał na chwilę i wziął głęboki oddech. - Podpisałem kontrakt z Legią Warszawą.
- To super! - krzyknęła do słuchawki.
- Mógłbym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytał.
- Jasne! Kiedy przyjeżdżasz?
- Jutro. - powiedział niepewnie.
- Ok, czekam na ciebie. Pa Carles!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Oj, działo się w tym rozdziale. Długo się z tym potworem męczyłam, ale wreszcie go napisałam :D
Zachęcam również do zajrzenia do "Bohaterów", bo pojawi się wśród tego zacnego grona brat Agaty - Carles Martinez, piłkarz Piasta Gliwice <3
- Halo?
- Cześć Agatko. - powiedział znajomy głos. Tak to na pewno on... Ukochany, najlepszy, najbardziej uśmiechnięty człowiek na świecie - Carles Martinez, brat Agaty Wróblewskiej. Ich historia jest trochę skomplikowana... Mama Agaty i Carles`a nim związała się z ojcem Agaty była żoną młodego, uroczego i cholernie przystojnego Hiszpana. Carles był owocem ich kilkuletniego związku. Pewnego dnia ojciec młodego Martinez`a zaginął. Kilka miesięcy później odnaleziono jego ciało w jeziorze. Hiszpan popełnił samobójstwo... Dwa lata później pani Martinez związała się z przystojnym Polakiem z Warszawy. Potem na świat przyszła mała Agatka. Carles i Agata zawsze byli traktowani jednakowo. Z czasem Martinez zaczął nazywać pana Wróblewskiego ojcem.
- Cześć braciszku. Zmieniłeś numer? - zapytała i spojrzała na Dominika, który wziął mała na ręce i poszedł z nią do kuchni. Agata wstała ze sofy i podeszła do wielkiego okna. Warszawa, jej kochana Warszawa, była całkowicie zatłoczona. Ludzie chodzili po chodnikach z naburmuszonymi minami. Tylko jakaś dziewczyna siedziała na ławce i grała na gitarze, uśmiechając się przy tym. Nikt nie zwracał na nią uwagi, a ona? Grała, a po krótkiej chwili zaczęła śpiewać.
- Tak. Emilia mnie nękała telefonami i smsami. - powiedział i zaczął się śmiać. Tak, Emilka był w nim szaleńczo zakochana, ale młody Martinez nic do niej nie czuł.
- Nie wiem, co te dziewczyny w tobie widzą... - powiedziała i westchnęła cicho. Oczywiście powiedziała, to ironicznie.
- Ja też nie wiem, co one we mnie widzą. - powiedział z tym uroczym hiszpańskim akcentem.
- Siostra, bo ja nie o tym chciałem rozmawiać. - przerwał na chwilę i wziął głęboki oddech. - Podpisałem kontrakt z Legią Warszawą.
- To super! - krzyknęła do słuchawki.
- Mógłbym się u ciebie zatrzymać na jakiś czas? - zapytał.
- Jasne! Kiedy przyjeżdżasz?
- Jutro. - powiedział niepewnie.
- Ok, czekam na ciebie. Pa Carles!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Oj, działo się w tym rozdziale. Długo się z tym potworem męczyłam, ale wreszcie go napisałam :D
Zachęcam również do zajrzenia do "Bohaterów", bo pojawi się wśród tego zacnego grona brat Agaty - Carles Martinez, piłkarz Piasta Gliwice <3