25 sierpnia 2014

Epilog

Agata jeszcze raz przejechała wzrokiem po mieszkaniu. Odsprzedała go Carles`owi, więc wiedziała, że zawsze będzie mogła tutaj wrócić, powspominać. Wzięła Amelkę na ręce i przytuliła ją mocno. Nagle poczuła na swoim ramieniu silne ręce Dominika. Oparła się o jego tors i głośno nabrała powietrza.
- Wrócimy tu. - szepnął jej, a Agata obróciła się przodem do niego.
- A co jeśli nie chcę? Nic mnie nie wiąże z Warszawą. Nie dorastałam tu, moja cała rodzina mieszka na południu Polski. Nie wygrałam tu żadnego konkursu. Jedyne co dobrego mnie tu spotkało to wy. Irlandia to zawsze było moje marzenie.
- Rozumiem, ale nie zapominaj, że ja mam po co wracać do Warszawy. - pocałował ją w czoło, a ona uśmiechnęła się czule. - Idziemy? - Wróblewska pokiwała twierdząco głową, a Dominik wziął jej walizki, z małą pomocą Martinez`a. Po chwili wszyscy byli na zewnątrz, przy samochodzie Furmana.
- Czyli wyjeżdżasz siostrzyczko. - bardziej stwierdził niż zapytał Carles. Agata mruknęła coś, a jej brat mocno ją przytulił. - Powodzenia Kochana. - szepnął jej do ucha.
- Dziękuję.

~*~

- To tutaj. - powiedział Dominik i wyszedł z taksówki. Agata cicho i delikatnie wzięła na ręce małą Amelkę. Wyszła z taksówki i stanęła przed jej nowym domem. Ładny, skromny domek z dużym ogrodem i małym placem zabaw. Nawet w najśmielszych marzeniach nie marzyła o takim życiu. Wspaniały mężczyzna, kochana córeczka i dosadne życie w stolicy pięknego kraju. 
- Dzień dobry! - krzyknęła młoda kobieta, o wyczuwalnym irlandzkim akcencie.
- Dzień dobry! - odkrzyknęła Agata, budząc przez przypadek Amelkę. Kobieta podeszła do nich i podała rękę Agacie.
- Katie. - przedstawiła się, a Agata cicho przedstawił siebie i Amelkę oraz Dominika, który już wyciągał walizki z bagażnika i zanosił je do domu. - Witamy w Mullingar, witamy w Irlandii. - powiedziała wesoły kobieta i odeszła dalej pielęgnować swój ogród. Agata uśmiechnęła się i postawiła Amelkę na ziemi. Dziewczynka od razu pobiegła do ogrodu.
- Witaj nowe lepsze życie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo! To już jest koniec... chociaż niezupełnie ;) Mam dla Was drugą część, tym razem z przygodami Amelii. Od razu mówię, że nie będzie całkowicie związana z piłką nożną, piłkarzami itp. Wplątałam w to wszystko innych ludzi ^^
ZAPRASZAM TU -----> We're on fire now!  
Za niedługo pojawi się prolog, bohaterów przedstawiać nie trzeba wszystkiego dowiecie się w czasie czytania :)

22 sierpnia 2014

Rozdział 10 "Zaczniemy nowe życie"

- To chyba fajnie? - powiedziała Agata i wzięła małą Amelkę na rączki, bo dziewczynka już prawie spała na stojąco. Blondyneczka przytuliła ją mocno i zaczęła chuchać Agacie w ramię.
- Nie! To źle, wręcz fatalnie. Agata, ja nie mam czasu na dzieci! Jak będzie małemu dziecku w takiej rodzinie, gdzie ojciec cały czas gdzieś wyjeżdża, a matka pracuje. Nie nadaję się na bycie rodzicem... - powiedziała na jednym tchu i otarła łzy, które zaczęły spływać po jej policzkach.
- Nawet nie wiesz jak dobrze cię rozumiem. - odpowiedziała Agata, a Milena spojrzała na nią wymownie. - Co różni nasze dwie historie? Tylko to, że ja nie miałam dziewięciu miesięcy przygotowania przed przyjściem na świat tej Księżniczki. - wskazała brodą małą. No tak, niektórzy ludzie do tych różnic dorzuciliby to, że Amelia nie jest biologiczną córką Wróblewskiej, ale myliliby się, ona jest jej prawdziwą córką.
- A jakbyś teraz miała dziewięć miesięcy? - zapytała Mila, a w jej oku pojawił się błysk. Ona coś knuła.
- Nie wiem. Teraz mam już taką małą łobuziarę. - usiadły na ławce, niedaleko parku.
- Agata ty mnie nie rozumiesz! Jakbyś upozorowały taką sytuację jak sprzed roku?
- Co masz na myśli?
- Wyjechałabym gdzieś. Nie wiem, może do mojej przyjaciółki, no wiesz tej co mieszka w Holandii. Nic nie powiedziałabym Kubie, nie wiem czy potrafię na niego spojrzeć... Mniejsza! Miesiąc, dwa po porodzie, wróciłabym do Warszawy i podrzuciła ci dziecko, tak samo jak Wiktoria, a może nawet podpisałabym się jako ona! Szumi nic nie będzie wiedział, Dominik też. Aga zgódź się. - Agata spojrzała na nią swoimi wielkimi, brązowymi oczami.
- Czy ty robisz sobie jaja? To jest twoje dziecko do cholery! - krzyknęła i wstała z ławki.
- Tak? To powiedz jak mam je wychować! Mieszkam w małej kawalerce.
- Masz Kubę. Wiesz jak on bardzo cię kocha? - zapytała, a Milena opuściła głowę.
- Nie jesteśmy już przyjaciółkami. - warknęła i poszła w stronę głównej ulicy.

~*~

- Co się stało Agata? - zapytał Dominik i jeszcze mocniej przytulił Wróblewską.
- Pokłóciłam się z Milą. - odpowiedziała i wtuliła się w ramie Furmana. - Ty też jesteś jakiś niemrawy... 
- Muszę ci coś powiedzieć. - usiadł i złapał Agatę za ręce. - Dostałem propozycję przejścia do St. Patrick's Athletic w tym okienku transferowym. - powiedział, a Agata otworzyła szeroko oczy i przygryzła dolną wargę. 
- Jedziesz do Irlandii, do Dublina? - zapytała i wzięła do ręki poduszkę. 
- Nie. Jedziemy, a przy najmniej mam taką nadzieję. - odpowiedział i pogłaskał Agatę po policzku.
- Mówiłam ci kiedyś, że zawsze chciałam zamieszkać w Irlandii? - rzuciła mu się w ramiona i zaplątała ręce w jego włosach. 
- Czyli się cieszyć?
- Cholernie. - pocałowała go i przytuliła się. - Kiedy jedziemy?
- Po zakończeniu sezonu. 
- Zaczniemy nowe życie. - wyszeptała i przykryła się kocem.
- Nasze życie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Kończymy powoli te opowiadanie. Nie było one jakieś strasznie długie, ale ja osobiście wolę takie krótkie, ale pomijając ten fakt chcę Wam powiedzieć, że planuję kontynuację ;) Jednak będzie to coś innego. Połączę piłkę z muzyką, ale to zobaczycie i przeczytacie kiedy indziej :D Nie wiem kiedy pojawi się epilog, ale myślę, że jeszcze w tym miesiącu. Także trzymacie się i pa :*